najcieplejsze spojrzenie.

Tak jak w tytule, takie pełne ciepła i sama nie wiem czego jeszcze… Czegoś, czego nie umiem nazwać, może mam zbyt ubogi zasób słów, a może po prostu nigdy wcześniej mnie coś takiego nie spotkało.
A więc po kolei, tym razem prosto.

Spotkałam pewnego pana, niespodziewanie, przypadkiem. Pan wlepiał swój wzrok we mnie jakbym była jedynym punktem do obserwowania w świecie. Ale pan nie patrzył jak na rzecz, pan patrzył prosto w oczy. A ja? A ja zamiast pana zapytać dlaczego to robi, uśmiechnęłam się i spuściłam głowę. Tak, pierwszy raz zawstydził mnie mężczyzna a nie odwrotnie. Pierwszy raz…
I teraz żałuję, że nie znalazłam odwagi, aby do pana podejść i zapytać o cokolwiek, zaczepić, poznać. Żałuję jak cholera.

Najcieplejszy wzrok na świecie a ja tchórze. Wstyd, wstyd, wstyd…

Będę robić wszystko, żeby znowu pana spotkać, bo pierwszy raz ktoś chyba chciał poznać moją duszę.

„przyjaźń” dziś.

Co to za sprawiedliwość, na tym świecie, jeśli los podstawia nam nogę na każdym kroku a my nawet nie możemy się na nim zemścić?
Nie wiem co sprawiło, że moje dni ostatnio wyglądają jak huśtawka siedmiu nieszczęść, siedmiu humorów i miliona emocji. Raz jest tak dobrze, że aż za dobrze, a później od razu tak źle, że już gorzej być nie może. A to wszystko przez tą „Przyjaźń”.
To wszystko jej wina, bo jest tylko wtedy, gdy jest jakaś potrzeba. A gdy tej potrzeby nie ma, zapominamy, że ona w ogóle istnieje. Nawet nie wiem jak opisać uczucia jakie się we mnie gromadzą, gdy widzę jak ludzie udają przyjaznych w stosunku do  mnie i udają, że im zależy a parę dni później znikają bo już dostali to co chcieli. A ja co? Mam być pocieszanką, zabawką, wyrzutem?

___________________________________
Boże daj mi w końcu taki dzień, żebym mogła powiedzieć z pełną szczerością, że życie jest piękne.