nie wiem, nie znam się, ja tu tylko sprzątam.

Cześć!
Nie było mnie tu ponad rok, a ściślej mówiąc byłam ale ni pisałam. Dlaczego? Nie wiem. Może przez to, że brakowało mi czasu, może tez się trochę zmieniłam i moje wpisy nie pasowałyby do tych „starych”.
Przez ten czas w sumie nie zmieniło się tak wiele. Kilka razy chorowałam, kilka razy się zakochałam ( w różnym tego słowa znaczeniu ). Praktycznie skończyłam trzeci rok studiów. Wypłakałam na filmach może łez. Poznałam wielu nowych ludzi i kilku poznałam na nowo. Zaczęłam zdrowo jeść i dbać o siebie, zrzuciłam parę kilo i najważniejsze – nauczyłam się cieszyć z małych rzeczy.

Dziwne jest to, że ludzie zazwyczaj pytają mnie „masz inny makijaż? bo jakoś promieniejesz”. Nie, to nie makijaż, to podejście do życia.

Chce mieć białą szafę – przemaluje ją.
Rzucił mnie facet – poboli ale przestanie, trudno.
Zrobiłam coś głupiego – będę mieć co wspominać.
Chcę być ruda – idę do fryzjera.

Zamiast się użalać, zamartwiać i narzekać warto we wszystkim dostrzegać pozytywy. Przez parę miesięcy się tego uczyłam i chyba wreszcie zaczęło mi to wychodzić skoro ludzie to zauważają. Skoro życie tak szybko mija to trzeba szybko i dobrze je przeżywać. Każdy dzień.

może się jeszcze odezwę, nie obiecuję ale postaram się :)

najcieplejsze spojrzenie.

Tak jak w tytule, takie pełne ciepła i sama nie wiem czego jeszcze… Czegoś, czego nie umiem nazwać, może mam zbyt ubogi zasób słów, a może po prostu nigdy wcześniej mnie coś takiego nie spotkało.
A więc po kolei, tym razem prosto.

Spotkałam pewnego pana, niespodziewanie, przypadkiem. Pan wlepiał swój wzrok we mnie jakbym była jedynym punktem do obserwowania w świecie. Ale pan nie patrzył jak na rzecz, pan patrzył prosto w oczy. A ja? A ja zamiast pana zapytać dlaczego to robi, uśmiechnęłam się i spuściłam głowę. Tak, pierwszy raz zawstydził mnie mężczyzna a nie odwrotnie. Pierwszy raz…
I teraz żałuję, że nie znalazłam odwagi, aby do pana podejść i zapytać o cokolwiek, zaczepić, poznać. Żałuję jak cholera.

Najcieplejszy wzrok na świecie a ja tchórze. Wstyd, wstyd, wstyd…

Będę robić wszystko, żeby znowu pana spotkać, bo pierwszy raz ktoś chyba chciał poznać moją duszę.

lampa dźwięki i wciąż te same twarze.

Ten sam budzik, ta sama godzina, co rano te same dźwięki i zapach kwiatów u sąsiadów. Może to jakaś rutyna, ale o dziwo jeszcze nie znudziła mi się jak większość innych rzeczy. Patrząc na stertę książek leżącą na biurku coraz częściej myślę o przyszłości. I chociaż wiem, że nie będzie taka o jakiej marzę, że nie będzie tak jak chcę, nie dojdę do wszystkich celów i nie spełnię wszystkich marzeń to jednak na coś czekam. Sama nie wiem na co, ale mimo to czekam na jakieś zmiany albo po prostu na „coś nowego”.

____________________________________________

Poukładam świat, sny i  cienie wszystkich zaczętych spraw żebym mogła usiąść z kubkiem kawy i powiedzieć  ”teraz jestem naprawdę szczęśliwa”.