„przyjaźń” dziś.

Co to za sprawiedliwość, na tym świecie, jeśli los podstawia nam nogę na każdym kroku a my nawet nie możemy się na nim zemścić?
Nie wiem co sprawiło, że moje dni ostatnio wyglądają jak huśtawka siedmiu nieszczęść, siedmiu humorów i miliona emocji. Raz jest tak dobrze, że aż za dobrze, a później od razu tak źle, że już gorzej być nie może. A to wszystko przez tą „Przyjaźń”.
To wszystko jej wina, bo jest tylko wtedy, gdy jest jakaś potrzeba. A gdy tej potrzeby nie ma, zapominamy, że ona w ogóle istnieje. Nawet nie wiem jak opisać uczucia jakie się we mnie gromadzą, gdy widzę jak ludzie udają przyjaznych w stosunku do  mnie i udają, że im zależy a parę dni później znikają bo już dostali to co chcieli. A ja co? Mam być pocieszanką, zabawką, wyrzutem?

___________________________________
Boże daj mi w końcu taki dzień, żebym mogła powiedzieć z pełną szczerością, że życie jest piękne.

1.

List nr jeden; bo nie mogę go wysłać do pewnego Pana, który już nie chce moich listów i mojej przyjaźni. Nie to nie, nie będę wiecznie walczyć z czyimiś gorszymi dniami, skoro wiem, że przegram. A szkoda, bo mam Ci naprawdę wiele do powiedzenia.
Powiedziałabym, że zaliczyłam fizykę, a Ty byś powiedział, że jestem kujonem.
Zapytałbyś co z praca i usłyszałbyś, że jak zwykle słabo.Pewnie gadalibyśmy o milionie niedorzecznych rzeczy, o niby podrywach, ideałach, wyśmialibyśmy kilka osób itd.
Szkoda, że tylko mi brakuje tych rozmów…
Dam rade
Nie będę płakać
Nie będę tęsknić.

Cholerny ze mnie kłamca.