zgoda buduje?

Podobno tak. Podobno, bo moim zdaniem jest kilka kontrargumentów jeżeli chodzi o to stwierdzenie. A mianowicie, zazwyczaj zarzuca mi się, że nie wyciągam nigdy pierwsza ręki na zgodę. Właściwie to nawet nie zarzut tylko fakt. Nie lubię, nie umiem i przede wszystkim nie muszę tego robić. Jeśli zawinię, mówię przepraszam. Oczywiście, jeżeli uznam, że zawiniłam i szczerze będę tego chcieć. Tylko wtedy.
No właśnie i tej pierwszy raz chciałam szczerze wyciągnąć rękę do zgody, chociaż nie czuję się winna, ale zmęczyło mnie już to milczenie. No i co? I nic. Niepotrzebnie tylko miałam nadzieję, że może faktycznie zgodą można coś zbudować. Nigdy więcej!!! Wolałabym dostać w twarz niż poczuć taką ignorancję dla moich szczerych chęci, które przyszły mi z takim trudem.
Ostatni raz pozwoliłam się komuś tak zbliżyć, ostatni raz próbowałam godzić się z innymi, przeciwnymi do moich poglądami i ostatni raz zaufałam komuś pod wpływem chwili, żeby nie słyszeć ciągle „widzisz zawsze najgorsze strony”.

Nienawidzę tracić przyjaciół i nienawidzę czuć w sobie tego żalu, że nie umiem zrobić nic, żeby ich zatrzymać.

nastawienie.

Potrzebowałam naprawdę silnego kopniaka, żeby zrozumieć jak złe nastawienie mam do ludzi. Wywalenia mi tego prosto w twarz. I dziękuję Bogu, że znalazł się jeden człowiek, po którym spodziewałabym się tego najmniej, ba, człowiek, z którym prawie nie rozmawiałam i powiedział mi to prosto z mostu. Bardzo szczerze i niedelikatnie.
Jaka ja byłam głupia wrzucając wszystkich ludzi do jednego worka. Głupia, zbyt podejrzliwa, traktująca każdego jakby mnie krzywdził i szukająca wszędzie kłamstwa.
Ale to już koniec. Widzę te wady i postanawiam się zmienić. Obiecuję to i do tego będę dążyć. I zaczynam się cieszyć, że ktoś potrafił mnie przekonać, że nie każdy jest zły.

Będzie lepiej ! :) webcam-toy-foto33

i co teraz.?

Matury zdane. Nerwy były niepotrzebne. Szkołą się skończyła i każdy zadaje to samo pytanie; „co teraz będziesz robić? wybrałaś już studia?” Ohhh jak wielką mam czasem ochotę wrzasnąć „NIE WIEM!!!”.
Nie ważne, ważne, że zaczynam poszukiwania jakiejkolwiek pracy i jakiegokolwiek sensu w życiu. Nie wiem kim chce być ani nie wiem co chce robić, ale nie mam też parcia na to żeby już to wiedzieć. Będzie co będzie, żyjmy chwilą. Jak jest dobrze to się cieszmy, a jak jest źle to płaczmy. U mnie okej, może tylko trochę tęsknię za ludźmi ze szkoły i nie tylko, bo jeszcze za tymi, którzy byli, ale znikli w natłoku szarej codzienności. No cóż, ludzie mają różne priorytety i czasem przyjaźń spada na ich szary koniec.

przegrałam?

Przegrałam, bo poddałam się bez walki, ale jak można walczyć o przyjaźń, czy o cokolwiek innego kiedy nie ma z kim. Kiedy nagle przestaje zależeć tej drugiej stronie i kiedy ma cię totalnie daleko. Trudno. Tylko trochę przykro, że to wszystko było tak naprawdę nic nie warte. Może to nauczka, że ludzie nie są warci by się nimi przejmować, by o nich myśleć i by im ufać. A z drugiej strony co ja sobie myślałam?! Że zawsze będzie tak fajnie. Głupia ja. I wcale nie czuje się skrzywdzona, ani nie mam zamiaru rozpaczać. Kolejny raz przemawia przez mnie moje podobno „zbyt dorosłe” podejście do wszystkiego i ta dziwna myśl, że pokazywanie żalu, złości, rozczarowania jest zbyt dziecinne.  No cóż, biorę na klatę to, że kolejny raz moje uczucia dla kogoś nic nie znaczą, nawet uczucia przyjaźni.
Przez to wszystko sama zaczynam w podobny sposób traktować ludzi i nie zawsze stać mnie na słowo „przepraszam”. Mam tylko nadzieję, że niektórym jeszcze starczy cierpliwości do mnie.

_________________________________________________

Nie można mieć wszystkiego na raz, żeby umieć to docenić w odpowiedniej chwili.

kluchy dwie

Dobrze czasem olać wszystko, wychillowac i zrobić coś na spontana zupełnie, nie przejmując się tym co na to powiedzą inni. A jeszcze jak się ma z kim to zrobić to już jest bardzo dobrze. Znów dziękuję Bogu za tę kluche moją najlepszą. I chociaż wcale nie jest mi dobrze to świadomość, że mogę na niej polegać poprawia mi humor.

„Przyjaźń to wierni kompani co pomoc gotowi Ci nieść…
Przyjaźń to serdeczne spojrzenie bo przy nim kłopoty CI łatwiej znieść…”
-tekst bajkowej piosenki, który mówi wszystko ;)

Jest taki ktoś

Dzisiaj, w te moje ostatnie naste urodziny  tak sobie myślę, czy moje poprzednie życzenia urodzinowe się spełniały i czy jest sens wymyślać kolejne. I chociaż wiem jakby ono brzmiało to i tak wiem, że się nie spełni. Mimo iz wiem, żę nie wolno pozwalać aby strach przed działaniem nasz powstrzymywał to ja jednak uległam temu strachowi uznając, że tak będzie lepiej. Może i jestem głupia, ale nie chce niszczyć nikomu życia, ani mieszać komuś w głowie. Będzie co będzie i tyle.

Rzadko wrzucam tu jakieś zdjęcia ale dzisiaj wrzucę kilka ze 100dniówki, bo strasznie tęsknię za tą najlepszą nocą, za emocjami tamtej imprezy, za zabawą i za nastrojem tamtej chwili.

Wspomnienia niech będą wieczne, bo dzięki nim jesteśmy szczęśliwsi.

„Życie kończy się wtedy, kiedy przestajemy je przeżywać”

I właśnie dlatego postanowiłam zrobić listę rzeczy, które zrobię w najbliższym, bądź nieco późniejszym czasie. Może to nieco infantylne i śmieszne, ale nie pozwolę, żeby moje życie było takie samo jak życie miliona innych ludzi. Moje życie będzie kolorowe, radosne i przede wszystkim przyjemne. Wiem, nie obędzie się bez problemów, smutku i łez ale chce spełniać swoje marzenia, w tym właśnie tę listę i wszystko planować tak, żeby mieć czas na przyjemności, na szaleństwa i na przyjaciół.

Właśnie tak! Będę szczęśliwa choćby nie wiem co się działo, a co mi tam! ;)

Cześć

Odżywamy po studniówce. Chociaż tak naprawdę żałuje, ze ta noc nie trwała dłużej. Najlepsza impreza życia z najlepszymi ludźmi. Szkoda tylko, ze trzeba będzie za niedługo powiedzieć sobie „pa” i pożegnać się na resztę życia. Ale narazie milo wspominamy zabawę i myślimy jak to powtórzyć.

XII

Grudzień. Już?! I nagle zdałam sobie sprawę, że znów zmarnowałam cały rok. Nie mówię, że wszystko w tym roku było złe, tylko, że znów minęły te miesiące, a ja stoję tu gdzie byłam dokładnie rok temu. Zmieniłam się przez ten czas – to wiem na pewno, nie jestem pewna tylko czy na lepsze. Znów ktoś odszedł, ktoś się pojawił. I sama już nie wiem, co przysłania co; czy tęsknota za tymi którzy zniknęli radość z „nowych” czy odwrotnie. Trochę cieszę się z tego końca roku, bo przynosi mi on coraz lepsze rzeczy. „Przypadki”, które kończą kłótnie i „wypadki”, które pozwalają docenić ludzi obok mnie, a naprawdę mam ich za co doceniać. ;)

__________________________________________________________________