najcieplejsze spojrzenie.

Tak jak w tytule, takie pełne ciepła i sama nie wiem czego jeszcze… Czegoś, czego nie umiem nazwać, może mam zbyt ubogi zasób słów, a może po prostu nigdy wcześniej mnie coś takiego nie spotkało.
A więc po kolei, tym razem prosto.

Spotkałam pewnego pana, niespodziewanie, przypadkiem. Pan wlepiał swój wzrok we mnie jakbym była jedynym punktem do obserwowania w świecie. Ale pan nie patrzył jak na rzecz, pan patrzył prosto w oczy. A ja? A ja zamiast pana zapytać dlaczego to robi, uśmiechnęłam się i spuściłam głowę. Tak, pierwszy raz zawstydził mnie mężczyzna a nie odwrotnie. Pierwszy raz…
I teraz żałuję, że nie znalazłam odwagi, aby do pana podejść i zapytać o cokolwiek, zaczepić, poznać. Żałuję jak cholera.

Najcieplejszy wzrok na świecie a ja tchórze. Wstyd, wstyd, wstyd…

Będę robić wszystko, żeby znowu pana spotkać, bo pierwszy raz ktoś chyba chciał poznać moją duszę.