tak właśnie tak!

Tekst dnia : „Kobiety maja skłonność do egzaltacji i wymyślają sobie kochanego, dodając mu cechy, których nie ma. Niski wydaje się wysoki, ciamajda – zaradny, tuman – dowcipny, alkoholik – trochę moczy dzióbek, a cudze dzieci z poprzedniego małżeństwa są idealne na wspólne wakacje w przyczepie.”

Po przeczytaniu takiego tekstu uświadomiłam sobie, że ja też tak robię. I kurde, sama nie mogłam uwierzyć, że jestem aż tak głupia i aż tak mogę idealizować ludzi, których pozornie lubię. (Tylko pozornie!). Głupi mózg; głupi, głupi, głupi. I co teraz?!

Jak nie moja mama to zawsze ktoś zasieje we mnie jakieś „ziarno niepewności” i później zawsze myślę o jednej sprawie przez kilka tygodni non stop.
Kolejny powód, żeby siebie nie lubić. Znów i znów, pod koniec życia to ja się naprawdę znienawidzę.

powrót.

To słowo zazwyczaj kojarzy się nam z czymś pozytywnym, powrotem do czegoś za czym tęsknimy, za czymś dobrym. A ja chyba nie tęskniłam do tego uczucia rozdarcia i poczucia odpowiedzialności za innych. Tyle trudnych wyborów przede mną teraz, nie tylko studia i praca ale także „panowie”. Nienawidzę krzywdzić ludzi, a tym razem z każdym wyborem ktoś będzie cierpiał. Ehhhh, że cały ten świat musi być tak poukładany, że albo wszyscy na raz, albo nikt.

cześć

Dawno nie pisałam. Dlaczego? Sama nie wiem. Może przez maturę, może potrzebowałam jakiejś zmiany, może to wszystko co się działo jakoś mnie przytłoczyło, a może po prostu miałam lenia i nie chciało mi się  z nikim dzielić tym co u mnie. W każdym razie wróciłam. Nie wiem na jak długo, bo nie wiem co teraz będzie z moim życiem. Szkoła średnia się skończyła i tylko milion pytań z każdej strony: „co zamierzasz?”. A ja jeszcze nie iem, nie wiem co chce robić do końca życia, nie wiem kim chce być, nie wiem z kim chce być. Tyle strachu, obaw, a przecież mój scenariusz już jest gdzieś do końca napisany. Ciekawi mnie nawet nie on sam, ale to, czy dobrze „gram” swoją rolę, to czy reżyser jest zadowolony i czy będzie szczęśliwy happy end. Czekam na nową scenę, nowy rozdział, bo ten zaczyna mi się już nudzić. Dobrej nocy :)

________________________________________________

be happy?:>

dobrze już?

No i mam co chciałam. Właściwie wszystkie cele zrealizowane; zaczęłam systematycznie uczyć się do matury, pogodziłam się z wszystkimi, zaczęłam ćwiczyć, dbać o siebie, zmieniłam się nawet trochę. Tylko co z tego? Chyba samo dążenie do celu było lepsze niż osiągniecie go. Czuję pustkę? Tak. Zupełnie jakby kawałek mnie został gdzieś niewiadomo gdzie i za cholerę nie mógł się odnaleźć. Może ja potrzebuje jakiś ogromnych zmian, takich, które przewrócą moje życie do góry nogami. Może za dużo chcę, a może tęsknie za tym, czego już nie ma i nigdy nie będzie. Może winien temu jest mój charakter, a może każdy ma podobnie tylko ja u siebie jakoś to wyolbrzymiam. W każdym razie czuje się dziwnie, a nie lubię tego uczucia niepewności, niepokoju, rozdarcia i będę szukać jakiegokolwiek sposobu, żeby znowu z czystym sumieniem móc powiedzieć; ” tak! jestem szczęśliwa! „.

przegrałam?

Przegrałam, bo poddałam się bez walki, ale jak można walczyć o przyjaźń, czy o cokolwiek innego kiedy nie ma z kim. Kiedy nagle przestaje zależeć tej drugiej stronie i kiedy ma cię totalnie daleko. Trudno. Tylko trochę przykro, że to wszystko było tak naprawdę nic nie warte. Może to nauczka, że ludzie nie są warci by się nimi przejmować, by o nich myśleć i by im ufać. A z drugiej strony co ja sobie myślałam?! Że zawsze będzie tak fajnie. Głupia ja. I wcale nie czuje się skrzywdzona, ani nie mam zamiaru rozpaczać. Kolejny raz przemawia przez mnie moje podobno „zbyt dorosłe” podejście do wszystkiego i ta dziwna myśl, że pokazywanie żalu, złości, rozczarowania jest zbyt dziecinne.  No cóż, biorę na klatę to, że kolejny raz moje uczucia dla kogoś nic nie znaczą, nawet uczucia przyjaźni.
Przez to wszystko sama zaczynam w podobny sposób traktować ludzi i nie zawsze stać mnie na słowo „przepraszam”. Mam tylko nadzieję, że niektórym jeszcze starczy cierpliwości do mnie.

_________________________________________________

Nie można mieć wszystkiego na raz, żeby umieć to docenić w odpowiedniej chwili.

kluchy dwie

Dobrze czasem olać wszystko, wychillowac i zrobić coś na spontana zupełnie, nie przejmując się tym co na to powiedzą inni. A jeszcze jak się ma z kim to zrobić to już jest bardzo dobrze. Znów dziękuję Bogu za tę kluche moją najlepszą. I chociaż wcale nie jest mi dobrze to świadomość, że mogę na niej polegać poprawia mi humor.

„Przyjaźń to wierni kompani co pomoc gotowi Ci nieść…
Przyjaźń to serdeczne spojrzenie bo przy nim kłopoty CI łatwiej znieść…”
-tekst bajkowej piosenki, który mówi wszystko ;)

Jest taki ktoś

Dzisiaj, w te moje ostatnie naste urodziny  tak sobie myślę, czy moje poprzednie życzenia urodzinowe się spełniały i czy jest sens wymyślać kolejne. I chociaż wiem jakby ono brzmiało to i tak wiem, że się nie spełni. Mimo iz wiem, żę nie wolno pozwalać aby strach przed działaniem nasz powstrzymywał to ja jednak uległam temu strachowi uznając, że tak będzie lepiej. Może i jestem głupia, ale nie chce niszczyć nikomu życia, ani mieszać komuś w głowie. Będzie co będzie i tyle.

Rzadko wrzucam tu jakieś zdjęcia ale dzisiaj wrzucę kilka ze 100dniówki, bo strasznie tęsknię za tą najlepszą nocą, za emocjami tamtej imprezy, za zabawą i za nastrojem tamtej chwili.

Wspomnienia niech będą wieczne, bo dzięki nim jesteśmy szczęśliwsi.

stop ;)

A może zatrzymamy czas? I będzie wszystko tak jak w najlepszych chwilach. Może się uda i nie będziemy już na nic czekać bo wszystko będzie tak jak chcemy.
Marzenia?
Niestety tylko one. A szkoda, bo czasem fajnie byłoby „wpleść” coś z tych marzeń do życia. No cóż, może się uda kiedyś :)

Cześć

Odżywamy po studniówce. Chociaż tak naprawdę żałuje, ze ta noc nie trwała dłużej. Najlepsza impreza życia z najlepszymi ludźmi. Szkoda tylko, ze trzeba będzie za niedługo powiedzieć sobie „pa” i pożegnać się na resztę życia. Ale narazie milo wspominamy zabawę i myślimy jak to powtórzyć.

2013 rok był dla mnie rokiem wielkich zmian; wejście w dorosłość, wyznaczenie celów życia. Zmieniałam się przez ten rok, po części na lepsze, po części na gorsze. Pewnie zraniłam kilka osób, kilka zawiodłam i nie spełniłam wszystkich oczekiwań wobec mnie. Poznałam mnóstwo fantastycznych osób, nie każdy jednak zdobył moje zaufanie.
Wiem kto jest moim przyjacielem i wiem na kogo mogę liczyć.
Końcówka roku była chyba jedną wielką megafajną przygodą. Ciesze się, że SixTeam wciąż trwa niezmiennie od jakiś 9 lat. Jedyne czego moge sobie życzyć w Nowy Rok to żeby było tak dobrze jak jest, albo jeszcze lepiej ;)

To, co było ważne:

i wiele rzeczy więcej ;)