nie wiem, nie znam się, ja tu tylko sprzątam.

Cześć!
Nie było mnie tu ponad rok, a ściślej mówiąc byłam ale ni pisałam. Dlaczego? Nie wiem. Może przez to, że brakowało mi czasu, może tez się trochę zmieniłam i moje wpisy nie pasowałyby do tych „starych”.
Przez ten czas w sumie nie zmieniło się tak wiele. Kilka razy chorowałam, kilka razy się zakochałam ( w różnym tego słowa znaczeniu ). Praktycznie skończyłam trzeci rok studiów. Wypłakałam na filmach może łez. Poznałam wielu nowych ludzi i kilku poznałam na nowo. Zaczęłam zdrowo jeść i dbać o siebie, zrzuciłam parę kilo i najważniejsze – nauczyłam się cieszyć z małych rzeczy.

Dziwne jest to, że ludzie zazwyczaj pytają mnie „masz inny makijaż? bo jakoś promieniejesz”. Nie, to nie makijaż, to podejście do życia.

Chce mieć białą szafę – przemaluje ją.
Rzucił mnie facet – poboli ale przestanie, trudno.
Zrobiłam coś głupiego – będę mieć co wspominać.
Chcę być ruda – idę do fryzjera.

Zamiast się użalać, zamartwiać i narzekać warto we wszystkim dostrzegać pozytywy. Przez parę miesięcy się tego uczyłam i chyba wreszcie zaczęło mi to wychodzić skoro ludzie to zauważają. Skoro życie tak szybko mija to trzeba szybko i dobrze je przeżywać. Każdy dzień.

może się jeszcze odezwę, nie obiecuję ale postaram się :)

„przyjaźń” dziś.

Co to za sprawiedliwość, na tym świecie, jeśli los podstawia nam nogę na każdym kroku a my nawet nie możemy się na nim zemścić?
Nie wiem co sprawiło, że moje dni ostatnio wyglądają jak huśtawka siedmiu nieszczęść, siedmiu humorów i miliona emocji. Raz jest tak dobrze, że aż za dobrze, a później od razu tak źle, że już gorzej być nie może. A to wszystko przez tą „Przyjaźń”.
To wszystko jej wina, bo jest tylko wtedy, gdy jest jakaś potrzeba. A gdy tej potrzeby nie ma, zapominamy, że ona w ogóle istnieje. Nawet nie wiem jak opisać uczucia jakie się we mnie gromadzą, gdy widzę jak ludzie udają przyjaznych w stosunku do  mnie i udają, że im zależy a parę dni później znikają bo już dostali to co chcieli. A ja co? Mam być pocieszanką, zabawką, wyrzutem?

___________________________________
Boże daj mi w końcu taki dzień, żebym mogła powiedzieć z pełną szczerością, że życie jest piękne.

cześć

Dawno nie pisałam. Dlaczego? Sama nie wiem. Może przez maturę, może potrzebowałam jakiejś zmiany, może to wszystko co się działo jakoś mnie przytłoczyło, a może po prostu miałam lenia i nie chciało mi się  z nikim dzielić tym co u mnie. W każdym razie wróciłam. Nie wiem na jak długo, bo nie wiem co teraz będzie z moim życiem. Szkoła średnia się skończyła i tylko milion pytań z każdej strony: „co zamierzasz?”. A ja jeszcze nie iem, nie wiem co chce robić do końca życia, nie wiem kim chce być, nie wiem z kim chce być. Tyle strachu, obaw, a przecież mój scenariusz już jest gdzieś do końca napisany. Ciekawi mnie nawet nie on sam, ale to, czy dobrze „gram” swoją rolę, to czy reżyser jest zadowolony i czy będzie szczęśliwy happy end. Czekam na nową scenę, nowy rozdział, bo ten zaczyna mi się już nudzić. Dobrej nocy :)

________________________________________________

be happy?:>

wojna niewojna

I wciąż taka głupia wewnętrzna wojna jakim być człowiekiem. Być sobą i słuchać krytyki czy udawać kogoś i dostosować się do otoczenia. Dziś chyba ciężko jest nie udawać przed kimkolwiek czegokolwiek. Być złym człowiekiem – źle, być dobrym – jeszcze gorzej. I szkoda tylko, że za 4 miesiące po maturze trzeba będzie sobie zadać te wszystkie pytania: kim jestem? kim będę? I przede wszystkim: jaka mam być w tym dorosłym życiu?

2013 rok był dla mnie rokiem wielkich zmian; wejście w dorosłość, wyznaczenie celów życia. Zmieniałam się przez ten rok, po części na lepsze, po części na gorsze. Pewnie zraniłam kilka osób, kilka zawiodłam i nie spełniłam wszystkich oczekiwań wobec mnie. Poznałam mnóstwo fantastycznych osób, nie każdy jednak zdobył moje zaufanie.
Wiem kto jest moim przyjacielem i wiem na kogo mogę liczyć.
Końcówka roku była chyba jedną wielką megafajną przygodą. Ciesze się, że SixTeam wciąż trwa niezmiennie od jakiś 9 lat. Jedyne czego moge sobie życzyć w Nowy Rok to żeby było tak dobrze jak jest, albo jeszcze lepiej ;)

To, co było ważne:

i wiele rzeczy więcej ;)

na wszystko jeszcze raz popatrzę.

Zimno. To przede wszystkim. Chociaż nie wiem, czy to niska temperatura czy po prostu mój wewnętrzny chłód. I strach. Szkoda, że po raz kolejny trochę wpadłam w jesienny dołek, ale dobrze, że są ludzie którzy mnie z niego wyciągają, jednak nie podając rękę tylko „kopniakiem” w tyłek.

„Nostalgia Anioła”. Genialna książka. Chyba nawet moja ulubiona.  Może to pewna nienormalność, ale lubię książki i filmy bez dobrego zakończenia, które już od pierwszych momentów jest przewidywalne wręcz oczywiste.
______________________________

Nie bijemy się z myślami. Po prostu je ignorujemy.

 

miód, maliny i ciastka

Małe zmiany na blogu. Szkoda, że w życiu tak łatwo pozmieniać wszystkiego nie można.

Cudowna niedziela pod kołderką z malinową herbatą, ciastkami i milionami chusteczek.. Zakichana jesień.  No dobra, jeszcze lato, tylko jakieś takie zimne.

O ile nie uważam telewizji za jakieś mądre medium, to dzisiaj w filmie usłyszałam jedno bardzo interesujące zdanie : nie cofniesz czasu, ani nie zmienisz ludzi, z którymi żyjesz więc spróbuj się do nich przyzwyczaić. No właśnie. Może to racja. Może czas zaakceptować to wszystko cod zieje się wokół nas i spróbować się wpasować. Nie koniecznie jakoś diametralnie zmieniać swoje poglądy i stosunek do reszty świata, tylko spróbować zrozumieć innych i uszanować to jacy są. Nikogo nie zmienimy na siłę, ale sami nad sobą możemy przecież ciągle pracować.

I niech wszyscy grają tak, jakby każdy miał te same nuty.  

lampa dźwięki i wciąż te same twarze.

Ten sam budzik, ta sama godzina, co rano te same dźwięki i zapach kwiatów u sąsiadów. Może to jakaś rutyna, ale o dziwo jeszcze nie znudziła mi się jak większość innych rzeczy. Patrząc na stertę książek leżącą na biurku coraz częściej myślę o przyszłości. I chociaż wiem, że nie będzie taka o jakiej marzę, że nie będzie tak jak chcę, nie dojdę do wszystkich celów i nie spełnię wszystkich marzeń to jednak na coś czekam. Sama nie wiem na co, ale mimo to czekam na jakieś zmiany albo po prostu na „coś nowego”.

____________________________________________

Poukładam świat, sny i  cienie wszystkich zaczętych spraw żebym mogła usiąść z kubkiem kawy i powiedzieć  ”teraz jestem naprawdę szczęśliwa”.

mieć nadzieję.

Tak bardzo bym chciała, żeby wszystko szło po mojej myśli, żeby wszystko było tak naprawdę okej. Tak, żeby znajdując grosz na ulicy nie myśleć „o ! przyniesie mi szczęście” ale „zostawię, może komuś bardziej się przyda, ja już jestem szczęśliwa”.

A tymczasem tylko czekanie. Na jutro, na Ciebie, na imprezę, na basen, na psa… Za dużo snów, tak naprawdę może lepsze były te bezsenne noce gapiące się w gwiazdy i myślące o tym co było, a czego już nie będzie.

Poza tym to fajnie mieć kogoś kto nigdy nie pyta o nic, kto po prostu jest. Nie dopytuje, nie przesłuchuje. I zazwyczaj niestety takich ludzi poznaje się nieco za późno, ale mimo wszystko ważne, że są.
____________________________________________

Only know you’ve been high when you’re feeling low

za dużo przestrzeni.

Ciężko cokolwiek dzisiaj mówić. Przez cały dzień nie miałam ochoty z nikim rozmawiać. Nie miałam sił nawet ruszyć się z miejsca. Bezsens. Ale mimo wszystko, dzięki temu co było i czego nie było wiem, a raczej mam zamiar, być pozytywnym, szczęśliwym człowiekiem. Będę uśmiechać się mimo wszystko, zajmę się swoimi sprawami. Poszukam sobie chociażby miliona zajęć, byle by zmienić coś, cokolwiek…

Także mimo wszystko od juta będzie dobrze, będzie i kropka !