„Najcieplejsze” Święta.

„Najcieplejsze” bo najbardziej rodzinne. Naprawdę miło i tak jakoś, ze aż sama nie wiem jak to nazwać jest usłyszeć od rodziców że mnie mocno kochają, mimo, że ostatnio nie maja ze mną łatwo i że jestem już dorosłym człowiekiem, którego na co dzień traktują jak równego sobie. Bez owijania w bawełnę jak małemu dziecku. Aj! Ja chyba się nawet czasem wzruszyć umiem i rozczulić. I potrafię nawet przyznać się do tego, że wierzę w magie tych kilku dni.

„Myśli i słowa.
Niech dadzą siłę mi.
Bym spojrzał tam, gdzie głód.
W koszmar zamienia sny.

To jest świat za Twoim oknem.
Tutaj panuje strach i gniew.
A wielka rzeka, którą widzisz.
To słona rzeka łez..

Niech świąteczne dzwony biją.
Niczym modlitwy mocny głos.
Dziś podziękuj Bogu,
że dał lepszy los.

Choć nie każdą ziemię w święta skrywa biały śnieg.
Okruch dobra w każdym sercu jest.
Bez miłości nie masz szans.
Spróbuj zmienić biedny świat.”

Najmądrzejszy tekst świątecznej piosenki.
Zmieńmy świat, ja już wiem, że się da. Wystarczy trochę chęci.
Najgorzej jest zacząć od samego siebie, ale później idzie lżej.

Miłości wszystkim, radości i tego ciepła rodzinnego przez cały rok, życzę wszystkim ja – uparciuch, trudny, nieufny człowiek :)

Na skrzydłach żagli w brzask płyniemy tak.

Nie fajnie jest słuchać, jak wszyscy narzekają na moją pracę. A może ja się staram? Może daję z siebie wszystko? Szkoda, że łatwiej jest po prostu mnie ‚zgasić’ niż spróbować się dogadać.

Chciałabym powiedzieć kilku osobom, że tęsknię, ale nie potrafię. Może to prawda, że nasza ludzka nieśmiałość i wstyd wszystko komplikuje.  Szkoda, że nie do końca mamy wpływ na to wszystko co się wokół nas dzieje, chociaż może wtedy mielibyśmy za dobrze i nie potrafilibyśmy docenić cierpienia i tej ulgi gdy ono mija.

Chyba czuję się cholernie samotnie. I chyba nie do końca sobie w tym radzę.

mieć nadzieję.

Tak bardzo bym chciała, żeby wszystko szło po mojej myśli, żeby wszystko było tak naprawdę okej. Tak, żeby znajdując grosz na ulicy nie myśleć „o ! przyniesie mi szczęście” ale „zostawię, może komuś bardziej się przyda, ja już jestem szczęśliwa”.

A tymczasem tylko czekanie. Na jutro, na Ciebie, na imprezę, na basen, na psa… Za dużo snów, tak naprawdę może lepsze były te bezsenne noce gapiące się w gwiazdy i myślące o tym co było, a czego już nie będzie.

Poza tym to fajnie mieć kogoś kto nigdy nie pyta o nic, kto po prostu jest. Nie dopytuje, nie przesłuchuje. I zazwyczaj niestety takich ludzi poznaje się nieco za późno, ale mimo wszystko ważne, że są.
____________________________________________

Only know you’ve been high when you’re feeling low

za dużo przestrzeni.

Ciężko cokolwiek dzisiaj mówić. Przez cały dzień nie miałam ochoty z nikim rozmawiać. Nie miałam sił nawet ruszyć się z miejsca. Bezsens. Ale mimo wszystko, dzięki temu co było i czego nie było wiem, a raczej mam zamiar, być pozytywnym, szczęśliwym człowiekiem. Będę uśmiechać się mimo wszystko, zajmę się swoimi sprawami. Poszukam sobie chociażby miliona zajęć, byle by zmienić coś, cokolwiek…

Także mimo wszystko od juta będzie dobrze, będzie i kropka !

tak okropnie źle? nie. jeszcze gorzej.

I wszystkie plany trafił szlag. Co do jednego. Nawet złość mi nie wychodzi. Szkoda słów…

Przepłakane pół nocy i po co? Zupełnie po nic. Przecież nic nie powiem, przecież… Czemu ja muszę wszystko tak przezywać? Nie cierpię siebie za to, za te uczucia i emocje nagromadzone we mnie, w środku.
Kolejny raz chce uciec, ale dokąd? Wszystko jest takie bezsensu, czynności powtarzane bez końca, hobby a nawet pasje stają się nudne. Nie ma nawet sensu myśleć.

_____________________________________________________

„I remember years ago
Someone told me I should take
Caution when it comes to love

pamietaj ! badz ostrozna :)

miło, że chociaż jedną osobę obchodzę…

dlaczego nie?

Nie kupujmy
nieba
na kredyt,
nie planujmy
szczęścia
ni biedy,
nie grajmy w dwa życia jak w kości.

Truskawki się skończyły, a Ciebie nadal nie ma. A miałeś być. Na truskawki, na kawę, na ciastko, na chwilę, na zawsze.
_______________________________________

Mózgu, nie szalej ! Zaczynam mieć Cie dość. Te Twoje pomyły, wymysły, przemyślenia nie dają mi żyć normalnie. Ciągle tylko ” a co jeżeli tak…, a co jeżeli inaczej.”

W wielkim skrócie: brak sił, brak słów, brak ochoty na cokolwiek.

komary, kleszcze i ból brzucha…

Masakryczny dzień, nogi wyglądają jakby przeżyły wojnę, a to tylko wycieczka do lasu.

Tak naprawdę wydawać się może, że jest fajnie. Wakacje, ciepło, lenistwo. No właśnie, samotne siedzenie w domu już powoli doprowadza mnie do szału. Nie jest najgorzej, ale chyba chciałabym, żeby był ktoś, z kim będę mogła rozmawiać pół dnia, przytulić się, iść na spacer. Jeżeli to coś da to mogę napisać wszystko co myślę, o Tobie, o naszej znajomości, o tym co było i o tym co jest…

_____________________________________

„Gdybyś był, a nie bywał raz na jakiś czas, może w końcu byłabym czyjaś…”

jest dobrze, jest dobrze, dobrze jest…

Udana noc. Wygodny hamak, mimo, że trochę ciasno i zimno.
SixTeam + 2.

„Jeżeli przyjaźń trwa więcej niż siedem lat, będzie na zawsze”

A co jeśli trwa już 11? :)
Jednego jestem niestety pewna, taka noc się nie powtórzy. Było genialnie. Mimo iż początkowo sceptycznie byłam nastawiona co do tej imprezy to teraz jestem po ogromnym wrażeniem jak silna może być przyjaźń. Mamy swoją paczkę od 11 lat i wciąż mamy ze sobą o czym rozmawiać. To taki fajne wiedzieć, że kogoś naprawdę interesuje co u Ciebie, że wysłucha, że pomoże jeśli trzeba.

Mimo tego, że przemokły mi spodnie i mam na nich odbite ślady butów Matiego, Madzi i reszty to i tak nadal chce mi się śmiać. Rozmowy nocą pod gołym niebem, leżąc i tuląc się do siebie bo ciasno jak cholera… i jest fajnie, ale…
No właśnie zawsze jakieś „ale”. O tyle o ile do tej pory codziennie myślałam o Nim milion razy wczoraj pomyślałam „tylko” dziewięćset dziewięćdziesiąt dziewięć tysięcy dziewięćset dziewięćdziesiąt dziewięć razy. Nie wielka różnica, ale jednak mniej. Boję się, że tak z dnia na dzień, coraz mniej się obchodzimy, coraz bardziej się zapominamy. A ja? A ja nie chcę tak! Chcę pamiętać, chcę móc zapamiętywać nowe chwile z Nim. Rozmowy, spotkania, wszystko. Pamiętać każdą rysę twarzy, każdy uśmiech, każde słowo…
Może gdybyś to wszystko przeczytał, zrozumiałbyś, może powinnam to wszystko powiedzieć Tobie. Ale nie. Nie umiem. Świadomość Twojej obojętnej reakcji powstrzymuje mnie przed działaniem. Może tak jest lepiej, może…

zamiast

Chyba za wcześnie powiedzieliśmy sobie wszystko czego chcemy, nie było starań, zdobywania się nawzajem. Było tylko „chcę”, „będę”. Zamiast starać się dążyć do bycia ze sobą, dotarliśmy do bycia obok siebie. Niby się wzajemnie obchodzimy, ale nie potrzebujemy tłumaczeń dlaczego nie rozmawiamy i chyba bardziej jesteśmy dla siebie po coś niż tak po prostu żeby tylko być.

A ja nie wiem czy umiem tak stać z boku i patrzeć na to wszystko. I cierpieć. I chociaż czasem jak rozmawiamy to otwiera mi się nóż w kieszeni i nawet nie wiesz co mam ochotę z nim zrobić, to jednak lubię z Tobą rozmawiać, nawet jeśli wiem, że nic Cię nie obchodzę.