20:18

20:18 a ja przed chwilą wstałam. Strata niedzieli? Nie. Odpoczynek. Po ciężkiej nocy, ciężkich dniach, tygodniach itd. Nie umiem się odnaleźć w tym świecie i być szczęśliwa, wchodzę pięćdziesiąty raz do tej samej rzeki, tylko po to by poczuć chłód wody i z niej wyjść.
Słabo, no ale cóż, kiedyś znajdę swoją rzekę. Mam nadzieję ;)

P1030099

Był kiedyś inny świat.

Tak, był świat. Był świat bez problemów. Był świat bez wielu ludzi, którzy w pewien sposób pokierowali moim życiem tak, że wygląda jak wygląda. Nie, to nie narzekanie, to tylko ocena sytuacji. Nie jest dobrze, nie jest źle. Jest pomiędzy. Nie ma planów, a wspomnień lepiej nie pamiętać. Niektórych.
Ze mną chyba jest coś nie tak. Ciągle czekam, nie, ja nie czekam, ja marzę o jakiejś mega zmianie. I nic by nie było w tym dziwnego, gdyby nie to, że ja łapię się na chęci zmiany na gorsze. Wiadomo, że ze zmiany na lepsze tez bym się cieszyła, ale moje myśli ostatnio ciągle krążą ku gorszemu. I sama tego nie rozumiem i chyba nigdy siebie nie zrozumiem.

?.

Mój tato – mistrzem pytań. „Masz tylu fajnych kolegów, czemu żaden z nich nie jest Twoim chłopakiem?”. I co odpowiedzieć? I sama nie wiem czy bardziej mnie to pytanie rozśmieszyło, zdziwiło, czy wywołało po prostu jakieś dziwne uczucia w mojej głowie i sercu. Czyżby mój tato bał się, że dopadnie mnie staropanieństwo, hmmm, może po prostu chciałby już mieć spokój i oddać mnie pod „opiekę” innemu mężczyźnie.

Zadziwiają mnie takie sytuacje, ale tę akurat chyba zapamiętam do końca życia.

‚miasto widmo’

Połowa nocy spędzona w środku miasteczka. Ani żywej duszy oprócz nas. Dziwne, ale hmm fajne. Byle więcej takich nocy, byle więcej takich rozmów, byle więcej czasu tak spędzonego.

ogólnie to padam, milion zajęć od rana do wieczora, bieganie tu i tam, brak czasu na cokolwiek i tylko te wieczory i noce pełne myśli i marzeń. zupełnie jak mała dziewczynka, którą nagle wszyscy zaczynają traktować jak dorosłą osobę, bo przecież tego chciała, do tego dążyła i przecież ma już te swoje lata, przekroczyła próg pełnoletności to teraz trzeba się szykować na dorosłość.

A co mi tam, dam sobie rade i z dorosłością, bo ja przecież zawsze daję radę, podobno. ;)

tak właśnie tak!

Tekst dnia : „Kobiety maja skłonność do egzaltacji i wymyślają sobie kochanego, dodając mu cechy, których nie ma. Niski wydaje się wysoki, ciamajda – zaradny, tuman – dowcipny, alkoholik – trochę moczy dzióbek, a cudze dzieci z poprzedniego małżeństwa są idealne na wspólne wakacje w przyczepie.”

Po przeczytaniu takiego tekstu uświadomiłam sobie, że ja też tak robię. I kurde, sama nie mogłam uwierzyć, że jestem aż tak głupia i aż tak mogę idealizować ludzi, których pozornie lubię. (Tylko pozornie!). Głupi mózg; głupi, głupi, głupi. I co teraz?!

Jak nie moja mama to zawsze ktoś zasieje we mnie jakieś „ziarno niepewności” i później zawsze myślę o jednej sprawie przez kilka tygodni non stop.
Kolejny powód, żeby siebie nie lubić. Znów i znów, pod koniec życia to ja się naprawdę znienawidzę.

;>

Wróciłam do domu, wreszcie. Pierwsze spostrzeżenie: tutaj czas płynie zdecydowanie wolniej. Może to kwestia tego, że tutaj na nic nie czekam, że tutaj nie wiem co będzie jutro. Ale nie ma tego złego; nastał czas pewnych zmian. Włosy krótsze, humor lepszy, i pozytywne nastawienie do wszystkiego. Byle serce i rozum nie głupiały. Byle dostać się na studia, byle znaleźć prace i będzie dobrze. ;) webcam-toy-foto6

powrót.

To słowo zazwyczaj kojarzy się nam z czymś pozytywnym, powrotem do czegoś za czym tęsknimy, za czymś dobrym. A ja chyba nie tęskniłam do tego uczucia rozdarcia i poczucia odpowiedzialności za innych. Tyle trudnych wyborów przede mną teraz, nie tylko studia i praca ale także „panowie”. Nienawidzę krzywdzić ludzi, a tym razem z każdym wyborem ktoś będzie cierpiał. Ehhhh, że cały ten świat musi być tak poukładany, że albo wszyscy na raz, albo nikt.

cześć

Dawno nie pisałam. Dlaczego? Sama nie wiem. Może przez maturę, może potrzebowałam jakiejś zmiany, może to wszystko co się działo jakoś mnie przytłoczyło, a może po prostu miałam lenia i nie chciało mi się  z nikim dzielić tym co u mnie. W każdym razie wróciłam. Nie wiem na jak długo, bo nie wiem co teraz będzie z moim życiem. Szkoła średnia się skończyła i tylko milion pytań z każdej strony: „co zamierzasz?”. A ja jeszcze nie iem, nie wiem co chce robić do końca życia, nie wiem kim chce być, nie wiem z kim chce być. Tyle strachu, obaw, a przecież mój scenariusz już jest gdzieś do końca napisany. Ciekawi mnie nawet nie on sam, ale to, czy dobrze „gram” swoją rolę, to czy reżyser jest zadowolony i czy będzie szczęśliwy happy end. Czekam na nową scenę, nowy rozdział, bo ten zaczyna mi się już nudzić. Dobrej nocy :)

________________________________________________

be happy?:>

dobrze już?

No i mam co chciałam. Właściwie wszystkie cele zrealizowane; zaczęłam systematycznie uczyć się do matury, pogodziłam się z wszystkimi, zaczęłam ćwiczyć, dbać o siebie, zmieniłam się nawet trochę. Tylko co z tego? Chyba samo dążenie do celu było lepsze niż osiągniecie go. Czuję pustkę? Tak. Zupełnie jakby kawałek mnie został gdzieś niewiadomo gdzie i za cholerę nie mógł się odnaleźć. Może ja potrzebuje jakiś ogromnych zmian, takich, które przewrócą moje życie do góry nogami. Może za dużo chcę, a może tęsknie za tym, czego już nie ma i nigdy nie będzie. Może winien temu jest mój charakter, a może każdy ma podobnie tylko ja u siebie jakoś to wyolbrzymiam. W każdym razie czuje się dziwnie, a nie lubię tego uczucia niepewności, niepokoju, rozdarcia i będę szukać jakiegokolwiek sposobu, żeby znowu z czystym sumieniem móc powiedzieć; ” tak! jestem szczęśliwa! „.

przegrałam?

Przegrałam, bo poddałam się bez walki, ale jak można walczyć o przyjaźń, czy o cokolwiek innego kiedy nie ma z kim. Kiedy nagle przestaje zależeć tej drugiej stronie i kiedy ma cię totalnie daleko. Trudno. Tylko trochę przykro, że to wszystko było tak naprawdę nic nie warte. Może to nauczka, że ludzie nie są warci by się nimi przejmować, by o nich myśleć i by im ufać. A z drugiej strony co ja sobie myślałam?! Że zawsze będzie tak fajnie. Głupia ja. I wcale nie czuje się skrzywdzona, ani nie mam zamiaru rozpaczać. Kolejny raz przemawia przez mnie moje podobno „zbyt dorosłe” podejście do wszystkiego i ta dziwna myśl, że pokazywanie żalu, złości, rozczarowania jest zbyt dziecinne.  No cóż, biorę na klatę to, że kolejny raz moje uczucia dla kogoś nic nie znaczą, nawet uczucia przyjaźni.
Przez to wszystko sama zaczynam w podobny sposób traktować ludzi i nie zawsze stać mnie na słowo „przepraszam”. Mam tylko nadzieję, że niektórym jeszcze starczy cierpliwości do mnie.

_________________________________________________

Nie można mieć wszystkiego na raz, żeby umieć to docenić w odpowiedniej chwili.