fly me to the moon

taaak, niech mnie ktoś tam zabierze.
po co?
po przygodę, po coś nowego, po coś nieznanego,
albo po prostu po to by zobaczyć świat z innej perspektywy,
Tak! Teraz by mi się to przydało i w sumie ciekawi mnie to jak wygląd moje życie z boku. Może wtedy chociaż raz bym oceniła samą siebie obiektywnie. Gorzej, jeślibym się wystraszyła tego co robię i jak postępuje. Ale w sumie człowiek zawsze się idealizuje wiec na pewno bym się usprawiedliwiła (rozgrzeszyła) z każdego złego zachowania.

Wiem, nadużywam sformułowania „w sumie”.

Rachunek sumienia zrobiony.
Dobranoc ! :)

Sierpień już?

Jak to się dzieje, że w ciągu jednego dnia człowiek może mieć tak skrajne nastroje, że w głowie się to nie mieści?

Pewnie sporo ludzi miało podobnie jak ja w tym momencie mojego życia. Takie rozdarcie, chce się jednego i drugiego, mimo, że jedno wyklucza drugie. I co wybrać? Mniejsze zło? Tylko jak porównać to wszystko, żeby zobaczyć co jest złe, czy gorsze?

W moim przypadku pewnie jak zwykle wygra rozsądek, stety albo niestety. Ciekawość mnie zżera jednak, co by było, gdybym raz zaryzykowała tak bardzo i postawiła wszystko na szaleństwo. I nie mówię tu o jakimś jednorazowym wyskoku tylko o paśmie szaleństw, o tym, że mogę wszystko zmienić w jednej chwili, całe moje życie albo zostać tam gdzie jestem  spokoju i czekać co będzie. Wszystko fajnie brzmi, prawda?

No własnie nie.

Nie ważne co wybiorę , skrzywdzę sporo osób i zawsze ktoś będzie przez to cierpiał. Nie mam tu na myśli jakiś zawodów miłosnych itd. tylko to, ze albo zniknę z życia pewnych osób albo w nie wejdę z butami. I co zrobić?
Nienawidzę tej odpowiedzi, ale
nie wiem.

20:18

20:18 a ja przed chwilą wstałam. Strata niedzieli? Nie. Odpoczynek. Po ciężkiej nocy, ciężkich dniach, tygodniach itd. Nie umiem się odnaleźć w tym świecie i być szczęśliwa, wchodzę pięćdziesiąty raz do tej samej rzeki, tylko po to by poczuć chłód wody i z niej wyjść.
Słabo, no ale cóż, kiedyś znajdę swoją rzekę. Mam nadzieję ;)

P1030099

najcieplejsze spojrzenie.

Tak jak w tytule, takie pełne ciepła i sama nie wiem czego jeszcze… Czegoś, czego nie umiem nazwać, może mam zbyt ubogi zasób słów, a może po prostu nigdy wcześniej mnie coś takiego nie spotkało.
A więc po kolei, tym razem prosto.

Spotkałam pewnego pana, niespodziewanie, przypadkiem. Pan wlepiał swój wzrok we mnie jakbym była jedynym punktem do obserwowania w świecie. Ale pan nie patrzył jak na rzecz, pan patrzył prosto w oczy. A ja? A ja zamiast pana zapytać dlaczego to robi, uśmiechnęłam się i spuściłam głowę. Tak, pierwszy raz zawstydził mnie mężczyzna a nie odwrotnie. Pierwszy raz…
I teraz żałuję, że nie znalazłam odwagi, aby do pana podejść i zapytać o cokolwiek, zaczepić, poznać. Żałuję jak cholera.

Najcieplejszy wzrok na świecie a ja tchórze. Wstyd, wstyd, wstyd…

Będę robić wszystko, żeby znowu pana spotkać, bo pierwszy raz ktoś chyba chciał poznać moją duszę.