najcieplejsze spojrzenie.

Tak jak w tytule, takie pełne ciepła i sama nie wiem czego jeszcze… Czegoś, czego nie umiem nazwać, może mam zbyt ubogi zasób słów, a może po prostu nigdy wcześniej mnie coś takiego nie spotkało.
A więc po kolei, tym razem prosto.

Spotkałam pewnego pana, niespodziewanie, przypadkiem. Pan wlepiał swój wzrok we mnie jakbym była jedynym punktem do obserwowania w świecie. Ale pan nie patrzył jak na rzecz, pan patrzył prosto w oczy. A ja? A ja zamiast pana zapytać dlaczego to robi, uśmiechnęłam się i spuściłam głowę. Tak, pierwszy raz zawstydził mnie mężczyzna a nie odwrotnie. Pierwszy raz…
I teraz żałuję, że nie znalazłam odwagi, aby do pana podejść i zapytać o cokolwiek, zaczepić, poznać. Żałuję jak cholera.

Najcieplejszy wzrok na świecie a ja tchórze. Wstyd, wstyd, wstyd…

Będę robić wszystko, żeby znowu pana spotkać, bo pierwszy raz ktoś chyba chciał poznać moją duszę.

zgoda buduje?

Podobno tak. Podobno, bo moim zdaniem jest kilka kontrargumentów jeżeli chodzi o to stwierdzenie. A mianowicie, zazwyczaj zarzuca mi się, że nie wyciągam nigdy pierwsza ręki na zgodę. Właściwie to nawet nie zarzut tylko fakt. Nie lubię, nie umiem i przede wszystkim nie muszę tego robić. Jeśli zawinię, mówię przepraszam. Oczywiście, jeżeli uznam, że zawiniłam i szczerze będę tego chcieć. Tylko wtedy.
No właśnie i tej pierwszy raz chciałam szczerze wyciągnąć rękę do zgody, chociaż nie czuję się winna, ale zmęczyło mnie już to milczenie. No i co? I nic. Niepotrzebnie tylko miałam nadzieję, że może faktycznie zgodą można coś zbudować. Nigdy więcej!!! Wolałabym dostać w twarz niż poczuć taką ignorancję dla moich szczerych chęci, które przyszły mi z takim trudem.
Ostatni raz pozwoliłam się komuś tak zbliżyć, ostatni raz próbowałam godzić się z innymi, przeciwnymi do moich poglądami i ostatni raz zaufałam komuś pod wpływem chwili, żeby nie słyszeć ciągle „widzisz zawsze najgorsze strony”.

Nienawidzę tracić przyjaciół i nienawidzę czuć w sobie tego żalu, że nie umiem zrobić nic, żeby ich zatrzymać.

„Najcieplejsze” Święta.

„Najcieplejsze” bo najbardziej rodzinne. Naprawdę miło i tak jakoś, ze aż sama nie wiem jak to nazwać jest usłyszeć od rodziców że mnie mocno kochają, mimo, że ostatnio nie maja ze mną łatwo i że jestem już dorosłym człowiekiem, którego na co dzień traktują jak równego sobie. Bez owijania w bawełnę jak małemu dziecku. Aj! Ja chyba się nawet czasem wzruszyć umiem i rozczulić. I potrafię nawet przyznać się do tego, że wierzę w magie tych kilku dni.

„Myśli i słowa.
Niech dadzą siłę mi.
Bym spojrzał tam, gdzie głód.
W koszmar zamienia sny.

To jest świat za Twoim oknem.
Tutaj panuje strach i gniew.
A wielka rzeka, którą widzisz.
To słona rzeka łez..

Niech świąteczne dzwony biją.
Niczym modlitwy mocny głos.
Dziś podziękuj Bogu,
że dał lepszy los.

Choć nie każdą ziemię w święta skrywa biały śnieg.
Okruch dobra w każdym sercu jest.
Bez miłości nie masz szans.
Spróbuj zmienić biedny świat.”

Najmądrzejszy tekst świątecznej piosenki.
Zmieńmy świat, ja już wiem, że się da. Wystarczy trochę chęci.
Najgorzej jest zacząć od samego siebie, ale później idzie lżej.

Miłości wszystkim, radości i tego ciepła rodzinnego przez cały rok, życzę wszystkim ja – uparciuch, trudny, nieufny człowiek :)

Był kiedyś inny świat.

Tak, był świat. Był świat bez problemów. Był świat bez wielu ludzi, którzy w pewien sposób pokierowali moim życiem tak, że wygląda jak wygląda. Nie, to nie narzekanie, to tylko ocena sytuacji. Nie jest dobrze, nie jest źle. Jest pomiędzy. Nie ma planów, a wspomnień lepiej nie pamiętać. Niektórych.
Ze mną chyba jest coś nie tak. Ciągle czekam, nie, ja nie czekam, ja marzę o jakiejś mega zmianie. I nic by nie było w tym dziwnego, gdyby nie to, że ja łapię się na chęci zmiany na gorsze. Wiadomo, że ze zmiany na lepsze tez bym się cieszyła, ale moje myśli ostatnio ciągle krążą ku gorszemu. I sama tego nie rozumiem i chyba nigdy siebie nie zrozumiem.

nastawienie.

Potrzebowałam naprawdę silnego kopniaka, żeby zrozumieć jak złe nastawienie mam do ludzi. Wywalenia mi tego prosto w twarz. I dziękuję Bogu, że znalazł się jeden człowiek, po którym spodziewałabym się tego najmniej, ba, człowiek, z którym prawie nie rozmawiałam i powiedział mi to prosto z mostu. Bardzo szczerze i niedelikatnie.
Jaka ja byłam głupia wrzucając wszystkich ludzi do jednego worka. Głupia, zbyt podejrzliwa, traktująca każdego jakby mnie krzywdził i szukająca wszędzie kłamstwa.
Ale to już koniec. Widzę te wady i postanawiam się zmienić. Obiecuję to i do tego będę dążyć. I zaczynam się cieszyć, że ktoś potrafił mnie przekonać, że nie każdy jest zły.

Będzie lepiej ! :) webcam-toy-foto33

?.

Mój tato – mistrzem pytań. „Masz tylu fajnych kolegów, czemu żaden z nich nie jest Twoim chłopakiem?”. I co odpowiedzieć? I sama nie wiem czy bardziej mnie to pytanie rozśmieszyło, zdziwiło, czy wywołało po prostu jakieś dziwne uczucia w mojej głowie i sercu. Czyżby mój tato bał się, że dopadnie mnie staropanieństwo, hmmm, może po prostu chciałby już mieć spokój i oddać mnie pod „opiekę” innemu mężczyźnie.

Zadziwiają mnie takie sytuacje, ale tę akurat chyba zapamiętam do końca życia.

‚miasto widmo’

Połowa nocy spędzona w środku miasteczka. Ani żywej duszy oprócz nas. Dziwne, ale hmm fajne. Byle więcej takich nocy, byle więcej takich rozmów, byle więcej czasu tak spędzonego.

ogólnie to padam, milion zajęć od rana do wieczora, bieganie tu i tam, brak czasu na cokolwiek i tylko te wieczory i noce pełne myśli i marzeń. zupełnie jak mała dziewczynka, którą nagle wszyscy zaczynają traktować jak dorosłą osobę, bo przecież tego chciała, do tego dążyła i przecież ma już te swoje lata, przekroczyła próg pełnoletności to teraz trzeba się szykować na dorosłość.

A co mi tam, dam sobie rade i z dorosłością, bo ja przecież zawsze daję radę, podobno. ;)

tak właśnie tak!

Tekst dnia : „Kobiety maja skłonność do egzaltacji i wymyślają sobie kochanego, dodając mu cechy, których nie ma. Niski wydaje się wysoki, ciamajda – zaradny, tuman – dowcipny, alkoholik – trochę moczy dzióbek, a cudze dzieci z poprzedniego małżeństwa są idealne na wspólne wakacje w przyczepie.”

Po przeczytaniu takiego tekstu uświadomiłam sobie, że ja też tak robię. I kurde, sama nie mogłam uwierzyć, że jestem aż tak głupia i aż tak mogę idealizować ludzi, których pozornie lubię. (Tylko pozornie!). Głupi mózg; głupi, głupi, głupi. I co teraz?!

Jak nie moja mama to zawsze ktoś zasieje we mnie jakieś „ziarno niepewności” i później zawsze myślę o jednej sprawie przez kilka tygodni non stop.
Kolejny powód, żeby siebie nie lubić. Znów i znów, pod koniec życia to ja się naprawdę znienawidzę.

God, why I`m so stupid?!

Co ja sobie wyobrażałam? no co? że wrócę i każdy się za mną stęskni, że każdego będę obchodzić, a tu co? a tu nic. jak nadzieja może oszukać. chyba przez chwile miałam na nosie różowe okulary, które przysłoniły mi rzeczywistość tego świata. to nic, ja sobie dam radę.

pogoda brzydka, planów brak więc hmmm babcine winko czeka?;>
grube skarpetki, dobry dramat i winko, matko chyba dopada mnie jesienna handra…

ojojoj. zapomniałabym o psie.IMG_20140826_195354

;>

Wróciłam do domu, wreszcie. Pierwsze spostrzeżenie: tutaj czas płynie zdecydowanie wolniej. Może to kwestia tego, że tutaj na nic nie czekam, że tutaj nie wiem co będzie jutro. Ale nie ma tego złego; nastał czas pewnych zmian. Włosy krótsze, humor lepszy, i pozytywne nastawienie do wszystkiego. Byle serce i rozum nie głupiały. Byle dostać się na studia, byle znaleźć prace i będzie dobrze. ;) webcam-toy-foto6