;>

Wróciłam do domu, wreszcie. Pierwsze spostrzeżenie: tutaj czas płynie zdecydowanie wolniej. Może to kwestia tego, że tutaj na nic nie czekam, że tutaj nie wiem co będzie jutro. Ale nie ma tego złego; nastał czas pewnych zmian. Włosy krótsze, humor lepszy, i pozytywne nastawienie do wszystkiego. Byle serce i rozum nie głupiały. Byle dostać się na studia, byle znaleźć prace i będzie dobrze. ;) webcam-toy-foto6

i co teraz.?

Matury zdane. Nerwy były niepotrzebne. Szkołą się skończyła i każdy zadaje to samo pytanie; „co teraz będziesz robić? wybrałaś już studia?” Ohhh jak wielką mam czasem ochotę wrzasnąć „NIE WIEM!!!”.
Nie ważne, ważne, że zaczynam poszukiwania jakiejkolwiek pracy i jakiegokolwiek sensu w życiu. Nie wiem kim chce być ani nie wiem co chce robić, ale nie mam też parcia na to żeby już to wiedzieć. Będzie co będzie, żyjmy chwilą. Jak jest dobrze to się cieszmy, a jak jest źle to płaczmy. U mnie okej, może tylko trochę tęsknię za ludźmi ze szkoły i nie tylko, bo jeszcze za tymi, którzy byli, ale znikli w natłoku szarej codzienności. No cóż, ludzie mają różne priorytety i czasem przyjaźń spada na ich szary koniec.

cześć

Dawno nie pisałam. Dlaczego? Sama nie wiem. Może przez maturę, może potrzebowałam jakiejś zmiany, może to wszystko co się działo jakoś mnie przytłoczyło, a może po prostu miałam lenia i nie chciało mi się  z nikim dzielić tym co u mnie. W każdym razie wróciłam. Nie wiem na jak długo, bo nie wiem co teraz będzie z moim życiem. Szkoła średnia się skończyła i tylko milion pytań z każdej strony: „co zamierzasz?”. A ja jeszcze nie iem, nie wiem co chce robić do końca życia, nie wiem kim chce być, nie wiem z kim chce być. Tyle strachu, obaw, a przecież mój scenariusz już jest gdzieś do końca napisany. Ciekawi mnie nawet nie on sam, ale to, czy dobrze „gram” swoją rolę, to czy reżyser jest zadowolony i czy będzie szczęśliwy happy end. Czekam na nową scenę, nowy rozdział, bo ten zaczyna mi się już nudzić. Dobrej nocy :)

________________________________________________

be happy?:>

przed siebie.

Po dosyć ciężkich miesiącach miało być lżej, szkoda, że tak nie jest. Jak zwykle. Z deszczu pod rynnę. No ale cóż, podobno kiedyś będę tęsknić do teraźniejszości. Pod kilkoma względami na pewno, ale wątpię, żebym kiedykolwiek wspominała błędy młodości, złe decyzje, zawody i rozczarowania. Nie jestem ideałem i nigdy nim nie będę, bo nie ma ideałów, a coraz częściej mam wrażenie, że każdy ode mnie oczekuje tego, żebym właśnie taka była. Taka „na miarę” ich wymyślonego wzoru. A ja nie jestem materiałem, który da się skroić, ani żadną bryłą, żeby sobie wyrzeźbić co się chce. Jestem tylko sobą i szkoda, że dla wielu ludzi jestem fajna tylko wtedy, gdy pasuję do ich wzoru.

2013 rok był dla mnie rokiem wielkich zmian; wejście w dorosłość, wyznaczenie celów życia. Zmieniałam się przez ten rok, po części na lepsze, po części na gorsze. Pewnie zraniłam kilka osób, kilka zawiodłam i nie spełniłam wszystkich oczekiwań wobec mnie. Poznałam mnóstwo fantastycznych osób, nie każdy jednak zdobył moje zaufanie.
Wiem kto jest moim przyjacielem i wiem na kogo mogę liczyć.
Końcówka roku była chyba jedną wielką megafajną przygodą. Ciesze się, że SixTeam wciąż trwa niezmiennie od jakiś 9 lat. Jedyne czego moge sobie życzyć w Nowy Rok to żeby było tak dobrze jak jest, albo jeszcze lepiej ;)

To, co było ważne:

i wiele rzeczy więcej ;)

dzień dobry

Dziwne, że więcej życzliwości, pomocy i uśmiechu okazują nam osoby, których praktycznie nie znamy, niż osoby z naszego otoczenia. Chyba nigdy tego nie zrozumiem. I wcale nie chodzi mi o to, żeby ktoś wiecznie był dla mnie miły i nie wiadomo jak chciał pomagać, ale o zwykłą normalność i ograniczenie pretensji o każdą głupotę. Właśnie coś takiego mnie dzisiaj zszokowało. Fajne uczucie kiedy ktoś jest taki życzliwy dla mnie, ale z drugiej strony wstyd, że ja dla innych już taka nie jestem.

XII

Grudzień. Już?! I nagle zdałam sobie sprawę, że znów zmarnowałam cały rok. Nie mówię, że wszystko w tym roku było złe, tylko, że znów minęły te miesiące, a ja stoję tu gdzie byłam dokładnie rok temu. Zmieniłam się przez ten czas – to wiem na pewno, nie jestem pewna tylko czy na lepsze. Znów ktoś odszedł, ktoś się pojawił. I sama już nie wiem, co przysłania co; czy tęsknota za tymi którzy zniknęli radość z „nowych” czy odwrotnie. Trochę cieszę się z tego końca roku, bo przynosi mi on coraz lepsze rzeczy. „Przypadki”, które kończą kłótnie i „wypadki”, które pozwalają docenić ludzi obok mnie, a naprawdę mam ich za co doceniać. ;)

__________________________________________________________________

malarza szukam !

 ”Więc chodź pomaluj mój świat (…) niech na niebie stanie tęcza..”
Pomaluj mój świat. Pomaluj mnie. Użyj kredek, farb, czego tylko chcesz i zrób coś z moim szaro-białym życiem.  Nie spełniaj moich marzeń, tylko bądź moim marzeniem.

Chyba każdy potrzebuje czasem odrobiny szaleństwa, jakiejś ucieczki od rutyny, „wagarów” od życia, czy czegokolwiek w tym rodzaju.  Fajnie trochę polabować i od nowa odnaleźć się w codzienności. Może to trochę ucieczka od problemów, może sposób ich rozwiązania, a może po prostu chwila z samym sobą, która jest dla człowieka kopniakiem na szczęście i poczuciem, że „mogę więcej”.
A jeśli się chce, to podobno nie ma rzeczy niemożliwych :)

zgubione szczęście

Poczułam się dzisiaj genialnie. I pewnie większość osób uzna to za głupie, ale mimo to nadal będę czuć się dobrze. Kiedyś tam pisałam o szczęściu i choć nie uważam się za jakoś superszczęśliwego człowieka, to znajdując grosz pomyślałam, że może komuś przyda się bardziej i mam nadzieję, że ktoś kto go znalazł uwierzył, że przyniesie mu on szczęście. Może to złudne i nieco przesadne czuć, że w pewien sposób mogłoby się dać komuś odrobinę szczęścia. Może, ale nawet jeśli to i tak fajnie mieć nadzieję, że dzięki nam ktoś się uśmiechnął i fajnie wreszcie zdać sobie sprawę, że tak naprawdę nie jesteśmy tak bardzo nieszczęśliwi jak się nam wydaje.

potrzebuję wczoraj.

Potrzebuję wczoraj? nie. Ja potrzebuję cofnąć się o ponad dwa lata do tyłu. Do czasu kiedy to mi zależało. Do dni, które teraz potoczyłyby się zupełnie inaczej. Do muzyki, od której teraz nie bolałaby uszy. I do zdarzeń, które teraz nie miały by miejsca. Czemu tak jest, że gdy czegoś chcemy i do czegoś dążymy nie możemy tego mieć, a gdy przestaje nam zależeć, a nawet o tym zapominamy nagle to dostajemy. I to wcale nie jest fajne. I ja się nie godzę, żeby tak było. Ups! Kurde, zapomniałam, że ja nie mam nic do powiedzenia w tym głupim świecie. Nawet zbuntować się nie mogę, bo to i tak nic nie da. Poza tym, jakbym mogła się zbuntować. Ja?! Grzeczna i poukładana w opinii prawie wszystkich. Szkoda, że nikt nie wie i nikogo nie obchodzi nawet bałagan w moim jakimś tam życiu. Chociaż może to i lepiej, bo przecież nawet sama nie umiem tego ogarnąć. Przydały by się jakieś generalne życiowe porządki. Tylko dlaczego tak trudno się za nie zabrać?

_________________________________
We all have secrets.