nie wiem, nie znam się, ja tu tylko sprzątam.

Cześć!
Nie było mnie tu ponad rok, a ściślej mówiąc byłam ale ni pisałam. Dlaczego? Nie wiem. Może przez to, że brakowało mi czasu, może tez się trochę zmieniłam i moje wpisy nie pasowałyby do tych „starych”.
Przez ten czas w sumie nie zmieniło się tak wiele. Kilka razy chorowałam, kilka razy się zakochałam ( w różnym tego słowa znaczeniu ). Praktycznie skończyłam trzeci rok studiów. Wypłakałam na filmach może łez. Poznałam wielu nowych ludzi i kilku poznałam na nowo. Zaczęłam zdrowo jeść i dbać o siebie, zrzuciłam parę kilo i najważniejsze – nauczyłam się cieszyć z małych rzeczy.

Dziwne jest to, że ludzie zazwyczaj pytają mnie „masz inny makijaż? bo jakoś promieniejesz”. Nie, to nie makijaż, to podejście do życia.

Chce mieć białą szafę – przemaluje ją.
Rzucił mnie facet – poboli ale przestanie, trudno.
Zrobiłam coś głupiego – będę mieć co wspominać.
Chcę być ruda – idę do fryzjera.

Zamiast się użalać, zamartwiać i narzekać warto we wszystkim dostrzegać pozytywy. Przez parę miesięcy się tego uczyłam i chyba wreszcie zaczęło mi to wychodzić skoro ludzie to zauważają. Skoro życie tak szybko mija to trzeba szybko i dobrze je przeżywać. Każdy dzień.

może się jeszcze odezwę, nie obiecuję ale postaram się :)

20:18

20:18 a ja przed chwilą wstałam. Strata niedzieli? Nie. Odpoczynek. Po ciężkiej nocy, ciężkich dniach, tygodniach itd. Nie umiem się odnaleźć w tym świecie i być szczęśliwa, wchodzę pięćdziesiąty raz do tej samej rzeki, tylko po to by poczuć chłód wody i z niej wyjść.
Słabo, no ale cóż, kiedyś znajdę swoją rzekę. Mam nadzieję ;)

P1030099

„przyjaźń” dziś.

Co to za sprawiedliwość, na tym świecie, jeśli los podstawia nam nogę na każdym kroku a my nawet nie możemy się na nim zemścić?
Nie wiem co sprawiło, że moje dni ostatnio wyglądają jak huśtawka siedmiu nieszczęść, siedmiu humorów i miliona emocji. Raz jest tak dobrze, że aż za dobrze, a później od razu tak źle, że już gorzej być nie może. A to wszystko przez tą „Przyjaźń”.
To wszystko jej wina, bo jest tylko wtedy, gdy jest jakaś potrzeba. A gdy tej potrzeby nie ma, zapominamy, że ona w ogóle istnieje. Nawet nie wiem jak opisać uczucia jakie się we mnie gromadzą, gdy widzę jak ludzie udają przyjaznych w stosunku do  mnie i udają, że im zależy a parę dni później znikają bo już dostali to co chcieli. A ja co? Mam być pocieszanką, zabawką, wyrzutem?

___________________________________
Boże daj mi w końcu taki dzień, żebym mogła powiedzieć z pełną szczerością, że życie jest piękne.

zgoda buduje?

Podobno tak. Podobno, bo moim zdaniem jest kilka kontrargumentów jeżeli chodzi o to stwierdzenie. A mianowicie, zazwyczaj zarzuca mi się, że nie wyciągam nigdy pierwsza ręki na zgodę. Właściwie to nawet nie zarzut tylko fakt. Nie lubię, nie umiem i przede wszystkim nie muszę tego robić. Jeśli zawinię, mówię przepraszam. Oczywiście, jeżeli uznam, że zawiniłam i szczerze będę tego chcieć. Tylko wtedy.
No właśnie i tej pierwszy raz chciałam szczerze wyciągnąć rękę do zgody, chociaż nie czuję się winna, ale zmęczyło mnie już to milczenie. No i co? I nic. Niepotrzebnie tylko miałam nadzieję, że może faktycznie zgodą można coś zbudować. Nigdy więcej!!! Wolałabym dostać w twarz niż poczuć taką ignorancję dla moich szczerych chęci, które przyszły mi z takim trudem.
Ostatni raz pozwoliłam się komuś tak zbliżyć, ostatni raz próbowałam godzić się z innymi, przeciwnymi do moich poglądami i ostatni raz zaufałam komuś pod wpływem chwili, żeby nie słyszeć ciągle „widzisz zawsze najgorsze strony”.

Nienawidzę tracić przyjaciół i nienawidzę czuć w sobie tego żalu, że nie umiem zrobić nic, żeby ich zatrzymać.

Był kiedyś inny świat.

Tak, był świat. Był świat bez problemów. Był świat bez wielu ludzi, którzy w pewien sposób pokierowali moim życiem tak, że wygląda jak wygląda. Nie, to nie narzekanie, to tylko ocena sytuacji. Nie jest dobrze, nie jest źle. Jest pomiędzy. Nie ma planów, a wspomnień lepiej nie pamiętać. Niektórych.
Ze mną chyba jest coś nie tak. Ciągle czekam, nie, ja nie czekam, ja marzę o jakiejś mega zmianie. I nic by nie było w tym dziwnego, gdyby nie to, że ja łapię się na chęci zmiany na gorsze. Wiadomo, że ze zmiany na lepsze tez bym się cieszyła, ale moje myśli ostatnio ciągle krążą ku gorszemu. I sama tego nie rozumiem i chyba nigdy siebie nie zrozumiem.

nastawienie.

Potrzebowałam naprawdę silnego kopniaka, żeby zrozumieć jak złe nastawienie mam do ludzi. Wywalenia mi tego prosto w twarz. I dziękuję Bogu, że znalazł się jeden człowiek, po którym spodziewałabym się tego najmniej, ba, człowiek, z którym prawie nie rozmawiałam i powiedział mi to prosto z mostu. Bardzo szczerze i niedelikatnie.
Jaka ja byłam głupia wrzucając wszystkich ludzi do jednego worka. Głupia, zbyt podejrzliwa, traktująca każdego jakby mnie krzywdził i szukająca wszędzie kłamstwa.
Ale to już koniec. Widzę te wady i postanawiam się zmienić. Obiecuję to i do tego będę dążyć. I zaczynam się cieszyć, że ktoś potrafił mnie przekonać, że nie każdy jest zły.

Będzie lepiej ! :) webcam-toy-foto33

?.

Mój tato – mistrzem pytań. „Masz tylu fajnych kolegów, czemu żaden z nich nie jest Twoim chłopakiem?”. I co odpowiedzieć? I sama nie wiem czy bardziej mnie to pytanie rozśmieszyło, zdziwiło, czy wywołało po prostu jakieś dziwne uczucia w mojej głowie i sercu. Czyżby mój tato bał się, że dopadnie mnie staropanieństwo, hmmm, może po prostu chciałby już mieć spokój i oddać mnie pod „opiekę” innemu mężczyźnie.

Zadziwiają mnie takie sytuacje, ale tę akurat chyba zapamiętam do końca życia.

‚miasto widmo’

Połowa nocy spędzona w środku miasteczka. Ani żywej duszy oprócz nas. Dziwne, ale hmm fajne. Byle więcej takich nocy, byle więcej takich rozmów, byle więcej czasu tak spędzonego.

ogólnie to padam, milion zajęć od rana do wieczora, bieganie tu i tam, brak czasu na cokolwiek i tylko te wieczory i noce pełne myśli i marzeń. zupełnie jak mała dziewczynka, którą nagle wszyscy zaczynają traktować jak dorosłą osobę, bo przecież tego chciała, do tego dążyła i przecież ma już te swoje lata, przekroczyła próg pełnoletności to teraz trzeba się szykować na dorosłość.

A co mi tam, dam sobie rade i z dorosłością, bo ja przecież zawsze daję radę, podobno. ;)

tak właśnie tak!

Tekst dnia : „Kobiety maja skłonność do egzaltacji i wymyślają sobie kochanego, dodając mu cechy, których nie ma. Niski wydaje się wysoki, ciamajda – zaradny, tuman – dowcipny, alkoholik – trochę moczy dzióbek, a cudze dzieci z poprzedniego małżeństwa są idealne na wspólne wakacje w przyczepie.”

Po przeczytaniu takiego tekstu uświadomiłam sobie, że ja też tak robię. I kurde, sama nie mogłam uwierzyć, że jestem aż tak głupia i aż tak mogę idealizować ludzi, których pozornie lubię. (Tylko pozornie!). Głupi mózg; głupi, głupi, głupi. I co teraz?!

Jak nie moja mama to zawsze ktoś zasieje we mnie jakieś „ziarno niepewności” i później zawsze myślę o jednej sprawie przez kilka tygodni non stop.
Kolejny powód, żeby siebie nie lubić. Znów i znów, pod koniec życia to ja się naprawdę znienawidzę.

God, why I`m so stupid?!

Co ja sobie wyobrażałam? no co? że wrócę i każdy się za mną stęskni, że każdego będę obchodzić, a tu co? a tu nic. jak nadzieja może oszukać. chyba przez chwile miałam na nosie różowe okulary, które przysłoniły mi rzeczywistość tego świata. to nic, ja sobie dam radę.

pogoda brzydka, planów brak więc hmmm babcine winko czeka?;>
grube skarpetki, dobry dramat i winko, matko chyba dopada mnie jesienna handra…

ojojoj. zapomniałabym o psie.IMG_20140826_195354