dobrze już?

No i mam co chciałam. Właściwie wszystkie cele zrealizowane; zaczęłam systematycznie uczyć się do matury, pogodziłam się z wszystkimi, zaczęłam ćwiczyć, dbać o siebie, zmieniłam się nawet trochę. Tylko co z tego? Chyba samo dążenie do celu było lepsze niż osiągniecie go. Czuję pustkę? Tak. Zupełnie jakby kawałek mnie został gdzieś niewiadomo gdzie i za cholerę nie mógł się odnaleźć. Może ja potrzebuje jakiś ogromnych zmian, takich, które przewrócą moje życie do góry nogami. Może za dużo chcę, a może tęsknie za tym, czego już nie ma i nigdy nie będzie. Może winien temu jest mój charakter, a może każdy ma podobnie tylko ja u siebie jakoś to wyolbrzymiam. W każdym razie czuje się dziwnie, a nie lubię tego uczucia niepewności, niepokoju, rozdarcia i będę szukać jakiegokolwiek sposobu, żeby znowu z czystym sumieniem móc powiedzieć; ” tak! jestem szczęśliwa! „.

przegrałam?

Przegrałam, bo poddałam się bez walki, ale jak można walczyć o przyjaźń, czy o cokolwiek innego kiedy nie ma z kim. Kiedy nagle przestaje zależeć tej drugiej stronie i kiedy ma cię totalnie daleko. Trudno. Tylko trochę przykro, że to wszystko było tak naprawdę nic nie warte. Może to nauczka, że ludzie nie są warci by się nimi przejmować, by o nich myśleć i by im ufać. A z drugiej strony co ja sobie myślałam?! Że zawsze będzie tak fajnie. Głupia ja. I wcale nie czuje się skrzywdzona, ani nie mam zamiaru rozpaczać. Kolejny raz przemawia przez mnie moje podobno „zbyt dorosłe” podejście do wszystkiego i ta dziwna myśl, że pokazywanie żalu, złości, rozczarowania jest zbyt dziecinne.  No cóż, biorę na klatę to, że kolejny raz moje uczucia dla kogoś nic nie znaczą, nawet uczucia przyjaźni.
Przez to wszystko sama zaczynam w podobny sposób traktować ludzi i nie zawsze stać mnie na słowo „przepraszam”. Mam tylko nadzieję, że niektórym jeszcze starczy cierpliwości do mnie.

_________________________________________________

Nie można mieć wszystkiego na raz, żeby umieć to docenić w odpowiedniej chwili.

kluchy dwie

Dobrze czasem olać wszystko, wychillowac i zrobić coś na spontana zupełnie, nie przejmując się tym co na to powiedzą inni. A jeszcze jak się ma z kim to zrobić to już jest bardzo dobrze. Znów dziękuję Bogu za tę kluche moją najlepszą. I chociaż wcale nie jest mi dobrze to świadomość, że mogę na niej polegać poprawia mi humor.

„Przyjaźń to wierni kompani co pomoc gotowi Ci nieść…
Przyjaźń to serdeczne spojrzenie bo przy nim kłopoty CI łatwiej znieść…”
-tekst bajkowej piosenki, który mówi wszystko ;)

Jest taki ktoś

Dzisiaj, w te moje ostatnie naste urodziny  tak sobie myślę, czy moje poprzednie życzenia urodzinowe się spełniały i czy jest sens wymyślać kolejne. I chociaż wiem jakby ono brzmiało to i tak wiem, że się nie spełni. Mimo iz wiem, żę nie wolno pozwalać aby strach przed działaniem nasz powstrzymywał to ja jednak uległam temu strachowi uznając, że tak będzie lepiej. Może i jestem głupia, ale nie chce niszczyć nikomu życia, ani mieszać komuś w głowie. Będzie co będzie i tyle.

Rzadko wrzucam tu jakieś zdjęcia ale dzisiaj wrzucę kilka ze 100dniówki, bo strasznie tęsknię za tą najlepszą nocą, za emocjami tamtej imprezy, za zabawą i za nastrojem tamtej chwili.

Wspomnienia niech będą wieczne, bo dzięki nim jesteśmy szczęśliwsi.