stop ;)

A może zatrzymamy czas? I będzie wszystko tak jak w najlepszych chwilach. Może się uda i nie będziemy już na nic czekać bo wszystko będzie tak jak chcemy.
Marzenia?
Niestety tylko one. A szkoda, bo czasem fajnie byłoby „wpleść” coś z tych marzeń do życia. No cóż, może się uda kiedyś :)

przed siebie.

Po dosyć ciężkich miesiącach miało być lżej, szkoda, że tak nie jest. Jak zwykle. Z deszczu pod rynnę. No ale cóż, podobno kiedyś będę tęsknić do teraźniejszości. Pod kilkoma względami na pewno, ale wątpię, żebym kiedykolwiek wspominała błędy młodości, złe decyzje, zawody i rozczarowania. Nie jestem ideałem i nigdy nim nie będę, bo nie ma ideałów, a coraz częściej mam wrażenie, że każdy ode mnie oczekuje tego, żebym właśnie taka była. Taka „na miarę” ich wymyślonego wzoru. A ja nie jestem materiałem, który da się skroić, ani żadną bryłą, żeby sobie wyrzeźbić co się chce. Jestem tylko sobą i szkoda, że dla wielu ludzi jestem fajna tylko wtedy, gdy pasuję do ich wzoru.

wojna niewojna

I wciąż taka głupia wewnętrzna wojna jakim być człowiekiem. Być sobą i słuchać krytyki czy udawać kogoś i dostosować się do otoczenia. Dziś chyba ciężko jest nie udawać przed kimkolwiek czegokolwiek. Być złym człowiekiem – źle, być dobrym – jeszcze gorzej. I szkoda tylko, że za 4 miesiące po maturze trzeba będzie sobie zadać te wszystkie pytania: kim jestem? kim będę? I przede wszystkim: jaka mam być w tym dorosłym życiu?