dzień dobry

Dziwne, że więcej życzliwości, pomocy i uśmiechu okazują nam osoby, których praktycznie nie znamy, niż osoby z naszego otoczenia. Chyba nigdy tego nie zrozumiem. I wcale nie chodzi mi o to, żeby ktoś wiecznie był dla mnie miły i nie wiadomo jak chciał pomagać, ale o zwykłą normalność i ograniczenie pretensji o każdą głupotę. Właśnie coś takiego mnie dzisiaj zszokowało. Fajne uczucie kiedy ktoś jest taki życzliwy dla mnie, ale z drugiej strony wstyd, że ja dla innych już taka nie jestem.

impossible

Coraz więcej jednak niemożliwych rzeczy. Coraz więcej przypadków. A może coraz mniej cierpliwości w nas. Zbyt szybko przestajemy czekać, a później jesteśmy zaskakiwani zupełnie jakby świat stanął na głowie. Chyba, że to tylko kolejny głupi żart, kolejna zabawa na chwilę i kolejne rozczarowanie. I zastanawiając się jak to będzie: łatwo czy trudno dochodzę do wniosku, że będzie po prostu nijak, czyli tak jak zawsze.
Dlaczego tak trudno zaufać i dlaczego mając już to zaufanie tak łatwo je stracić?
Dlaczego będąc sobą nie umiem mówić co myślę i co czuję?
Albo jestem jakaś wybrakowana, albo to inni mnie tak „wybrakowali”.

Na nic już nie liczę i na nic nie czekam. Tylko żyję.

XII

Grudzień. Już?! I nagle zdałam sobie sprawę, że znów zmarnowałam cały rok. Nie mówię, że wszystko w tym roku było złe, tylko, że znów minęły te miesiące, a ja stoję tu gdzie byłam dokładnie rok temu. Zmieniłam się przez ten czas – to wiem na pewno, nie jestem pewna tylko czy na lepsze. Znów ktoś odszedł, ktoś się pojawił. I sama już nie wiem, co przysłania co; czy tęsknota za tymi którzy zniknęli radość z „nowych” czy odwrotnie. Trochę cieszę się z tego końca roku, bo przynosi mi on coraz lepsze rzeczy. „Przypadki”, które kończą kłótnie i „wypadki”, które pozwalają docenić ludzi obok mnie, a naprawdę mam ich za co doceniać. ;)

__________________________________________________________________