potrzebuję wczoraj.

Potrzebuję wczoraj? nie. Ja potrzebuję cofnąć się o ponad dwa lata do tyłu. Do czasu kiedy to mi zależało. Do dni, które teraz potoczyłyby się zupełnie inaczej. Do muzyki, od której teraz nie bolałaby uszy. I do zdarzeń, które teraz nie miały by miejsca. Czemu tak jest, że gdy czegoś chcemy i do czegoś dążymy nie możemy tego mieć, a gdy przestaje nam zależeć, a nawet o tym zapominamy nagle to dostajemy. I to wcale nie jest fajne. I ja się nie godzę, żeby tak było. Ups! Kurde, zapomniałam, że ja nie mam nic do powiedzenia w tym głupim świecie. Nawet zbuntować się nie mogę, bo to i tak nic nie da. Poza tym, jakbym mogła się zbuntować. Ja?! Grzeczna i poukładana w opinii prawie wszystkich. Szkoda, że nikt nie wie i nikogo nie obchodzi nawet bałagan w moim jakimś tam życiu. Chociaż może to i lepiej, bo przecież nawet sama nie umiem tego ogarnąć. Przydały by się jakieś generalne życiowe porządki. Tylko dlaczego tak trudno się za nie zabrać?

_________________________________
We all have secrets.

autostopem dookoła świata.

Też czasem macie ochotę na taką podróż? Przydałoby się odpowiednie towarzystwo do takiego szaleństwa, ale przynajmniej byłoby co wspominać do końca życia.
Taka odmiana od zwyczajowych wyjazdów na wakacje. Chyba śladem Kingi zaczynam popadać w rutynę. Może to normalne, że co jakiś czas człowiek potrzebuje zmian.  Nawet najmniejszych. Pierwszą zmianą był pies, a teraz co? Może ja się zmienię? Może będę przez jakiś czas kimś innym? Może fajnie będzie tak trochę poudawać.

Nie wiem dlaczego tak wcześnie, ale słyszałam już dzisiaj rozmowy o mikołajkach i jakoś mimowolnie sama pomyślałam, co chciałabym dostać w ten dzień. Właściwie chyba nic wielkiego, chociaż patrząc z innej strony to raczej śmieszny prezent. Po prostu chciałabym pewnego przystojnego pana. Na chwilę, na spacer, na film, na ciastko. Na pogaduchy. I chociaż Mikołaj odwiedza podobno tylko grzeczne dzieci, to jakoś liczę na jego wizytę w tym roku. No i chyba dużo wcześniej napisze list z życzeniem, żeby przypadkiem go nie przeoczył. :)

„ale”

I tak siedząc powoli myślę, że zaczyna się coś, czego być nie powinno. I nie podoba mi się to, że zaczyna mi się to podobać. Pewnie jak zwykle się nie uda, ale chociaż przez chwile będzie ta fajna nadzieje i to fajne „coś”.

Małe szczęście śpi na kolanach i aż żal wstać, żeby się nie obudziło. Szkoda, że nie możemy tak na kolanach kłaść naszego losu i prawdziwego szczęścia. Chyba taki jakiś zły ten wieczór. Chce się śmiać, ale tez płakać. Chciałoby się szybciej wiedzieć co będzie, a trzeba czekać.  Chciałoby się mieć wszystko „na wczoraj”. I sama już nie wiem, czy to problem pokolenia, czy tylko mój własny. Ja chyba za dużo zawsze widzę jakiś „ale”. Sama doszukuję się problemu i sama go tworzę. Jestem dziwna.

oprócz błękitnego nieba, nic mi dzisiaj nie potrzeba

Dokładnie. Bo jednak część marzeń się spełnia.

Lubie pogaduchy 6Teamu i oglądanie po raz tysięczny tych samych zdjęć. Chyba w pewien sposób poprawia mi to humor.

Myślimy o jutrze? nie. Liczy się dzisiaj, bo jest okej. Tym razem nie czekamy na nic i na nic nie liczymy. Wierzymy w szczęście i w to, że los czasem puszcza nam oczko.
I bawimy się z jesienią.

zabierz mnie tam, gdzie jest inny świat

Czuje się co najmniej dziwnie, jakby jedna połówka mnie chciała jedno, a druga coś zupełnie innego. I wcale nie chodzi tu o jakieś codzienne zachciewajki. Jakby jedna strona chciała źle, a druga dobrze, albo jakby jedna była odważana a druga tchórzyła.
No i dlaczego ciągle trzeba wybierać między takimi skrajnościami? Dlaczego nic nie może być poukładane? Lepiej byłoby tłumaczyć sobie wszystko „bo tak i już.”. Wcale nie czuje się fajnie musząc wybierać miedzy ludźmi, między uczuciami, między połówkami samej siebie.  Jeżeli na tym ma polegać cała dorosłość to ja chce wrócić do przedszkola. Do czasu bez rozpamiętywania straconych szans, niewykorzystanych okazji i złych decyzji. Do czasu bez analizowania wszystkiego w kółko, bez żalu, bez kłótni, bez myślenia o jakichkolwiek poważnych sprawach. I chociaż za cel postawiłam sobie bycie szczęśliwą i spełnianie kolejno każdego marzenia, to zaczynam wątpić czy w ogóle warto do tego dążyć.

na wszystko jeszcze raz popatrzę.

Zimno. To przede wszystkim. Chociaż nie wiem, czy to niska temperatura czy po prostu mój wewnętrzny chłód. I strach. Szkoda, że po raz kolejny trochę wpadłam w jesienny dołek, ale dobrze, że są ludzie którzy mnie z niego wyciągają, jednak nie podając rękę tylko „kopniakiem” w tyłek.

„Nostalgia Anioła”. Genialna książka. Chyba nawet moja ulubiona.  Może to pewna nienormalność, ale lubię książki i filmy bez dobrego zakończenia, które już od pierwszych momentów jest przewidywalne wręcz oczywiste.
______________________________

Nie bijemy się z myślami. Po prostu je ignorujemy.