ta sama cisza trwa wrześniowa.

Każdy ma kilka ulubionych piosenek, które przypominają mu coś, wzbudzają emocje, albo po prostu są „jakieś”. Osobiście nie ograniczam się do jednego rodzaju muzyki, raczej po prostu „łowię sobie” to, co mi się podoba.
I tak sobie właśnie teraz myślę, że fajnie byłoby mieć taki Demarczykowo-Tuwimowy Tomaszów, gdzie można wrócić, skończyć zaczęte rozmowy i wsłuchać się w ciszę. Posiedzieć o zmierzchu w ciszy z kubkiem kawy, zamyślić się i po prostu być z samym sobą. Właściwie mogłabym za taki Tomaszów uznać mój dom, widoki dokoła są piękne, jest cisza i pewien nastrój, ale to jednak nie to. Ciężko się zastanowić nad życiem w miejscu gdzie ono się toczy. Ciężko obiektywnie popatrzeć na to wszystko co się wokół nas dzieje. Zapomniałam jeszcze o tym, że żeby mieć „Tomaszów” powinno się mieć kogoś z kim można by tam rozmawiać, chociaż wrodzona przekora i trochę humoru po cichu podpowiada mi, że wolałabym mieć tylko swoje takie miejsce, taką samotnię.          Z drugiej strony jednak jako straszna gaduła, a zagadać umiem naprawdę każdego strasznie bym się sama nudziła. Kurcze, ja sama nie umiem sobie dogodzić chyba i sama tak naprawdę nie wiem czego chcę.

_______________________________________

I znowu śmieją się do mnie kapcie i ściana i lampa…

atomowe czarne chmury!

Wesoło, wesoło, wesoło. I tu podziękowania dla Pana, przez którego nie muszę się katować bo dał sobie rade z porannym wstawaniem.

Temat na maturę wybrany,  większość spraw załatwiona więc dzień bardzo udany, a jeszcze usłyszane „wreszcie wyglądasz jak dziewczyna” to już kolejny powód do zadowolenia. Witajcie mężczyźni-wzrokowcy. Dziwne, bo mam wrażenie, że wszystko się do mnie dzisiaj uśmiecha. Oszalałam? Być może, ale wcale nie czuje się z tym źle. I aż chciałabym krzyknąć „o słodkie szaleństwo trwaj!”, gdyby nie to, że ból gardła nie pozwoli mi na wydobycie z siebie jakiegokolwiek głośnego dźwięku.

___________________________________________________

„… bo mnie na uśmiech zawsze stać 
nie lubię życia brać zbyt serio, serio zbyt…”

miód, maliny i ciastka

Małe zmiany na blogu. Szkoda, że w życiu tak łatwo pozmieniać wszystkiego nie można.

Cudowna niedziela pod kołderką z malinową herbatą, ciastkami i milionami chusteczek.. Zakichana jesień.  No dobra, jeszcze lato, tylko jakieś takie zimne.

O ile nie uważam telewizji za jakieś mądre medium, to dzisiaj w filmie usłyszałam jedno bardzo interesujące zdanie : nie cofniesz czasu, ani nie zmienisz ludzi, z którymi żyjesz więc spróbuj się do nich przyzwyczaić. No właśnie. Może to racja. Może czas zaakceptować to wszystko cod zieje się wokół nas i spróbować się wpasować. Nie koniecznie jakoś diametralnie zmieniać swoje poglądy i stosunek do reszty świata, tylko spróbować zrozumieć innych i uszanować to jacy są. Nikogo nie zmienimy na siłę, ale sami nad sobą możemy przecież ciągle pracować.

I niech wszyscy grają tak, jakby każdy miał te same nuty.  

wracaj.

Czemu zawsze dostajemy coś „zamiast”? Zamiast miłości przyjaźń, zamiast dobra zło. Zupełnie jakby los snuł plany przeciwko nam, jakby nam robił na złość. Czy nie ma znaczenia to czego chcemy? To może przez ta nasza małomówność i „a może się domyśli”. Ludzie są dziwni.
Ja jestem dziwna.
Chyba powoli nadszedł czas, kiedy czuję się nieco rozdarta między rocznikową dorosłością, a chęcią powrotu do dzieciństwa. Może powinnam spoważnieć i przestać marzyć, bo przecież większość tych marzeń i tak się nie spełnia. Koniec z wiarą w bajkowe zakończenia i zakładanie z góry, że zawsze zły bohater się zmieni, bo ludzie tak łatwo się nie zmieniają tylko my zaczynamy ich tolerować, bo wstyd nam przyznać przed samym sobą, że tak naprawdę też jesteśmy źli, zakłamani i myślimy tylko o sobie. Pokolenia zadufanych w sobie egoistów.

__________________________________________________

Dobrze mieć paru mniej złych egoistów i paru ludzi którzy zryją Twój mózg do końca bo swój mają już do końca rozwalony.

lampa dźwięki i wciąż te same twarze.

Ten sam budzik, ta sama godzina, co rano te same dźwięki i zapach kwiatów u sąsiadów. Może to jakaś rutyna, ale o dziwo jeszcze nie znudziła mi się jak większość innych rzeczy. Patrząc na stertę książek leżącą na biurku coraz częściej myślę o przyszłości. I chociaż wiem, że nie będzie taka o jakiej marzę, że nie będzie tak jak chcę, nie dojdę do wszystkich celów i nie spełnię wszystkich marzeń to jednak na coś czekam. Sama nie wiem na co, ale mimo to czekam na jakieś zmiany albo po prostu na „coś nowego”.

____________________________________________

Poukładam świat, sny i  cienie wszystkich zaczętych spraw żebym mogła usiąść z kubkiem kawy i powiedzieć  ”teraz jestem naprawdę szczęśliwa”.

optymizm, optymizm i jeszcze raz optymizm!

Nie ma co narzekać, skoro sami tworzymy swój świat w pewnym sensie to dlaczego mamy tworzyć go jako ten zły i beznadziejny?  A może trochę optymizmu, trochę kolorów, uśmiechu i będzie o niebo lepiej? Wcale nie trzeba mieć dużo szczęścia, żeby być szczęśliwym. Wydaje mi się, że wystarczy chcieć takim być. Bo przecież tylko od nas zależy jakimi jesteśmy.

Dlaczego na ulicy nie uśmiechamy się do innych? Może by tak zarażać uśmiechem, optymizmem, pozytywnym nastawieniem. Przecież można nawet bez słów.

Na skrzydłach żagli w brzask płyniemy tak.

Nie fajnie jest słuchać, jak wszyscy narzekają na moją pracę. A może ja się staram? Może daję z siebie wszystko? Szkoda, że łatwiej jest po prostu mnie ‚zgasić’ niż spróbować się dogadać.

Chciałabym powiedzieć kilku osobom, że tęsknię, ale nie potrafię. Może to prawda, że nasza ludzka nieśmiałość i wstyd wszystko komplikuje.  Szkoda, że nie do końca mamy wpływ na to wszystko co się wokół nas dzieje, chociaż może wtedy mielibyśmy za dobrze i nie potrafilibyśmy docenić cierpienia i tej ulgi gdy ono mija.

Chyba czuję się cholernie samotnie. I chyba nie do końca sobie w tym radzę.

zakochana w piosence.

Tak. Zakochałam się w starej pięknej piosence. To nic, że dzisiaj już nikt nie słucha takich piosenek. Ja będę.

Witaj szkoło!  Witaj maturo! Drugi dzień szkoły a już milion lekcji i dodatkowych zajęć. Zaczyna się to parcie na maturę. I po co? Może by podejść do tego z większym luzem, beż takiego straszenia.
_____________________________

I znów jedna myśl w mojej głowie. I dlaczego w każdej osobie widzi się tą jedną, o której tak ciężko zapomnieć? I nawet sztuczny uśmiech już nie pomaga. Nic nie pomaga.  Chyba chciałoby się uciec, szkoda tylko, że niestety nie można. Zresztą i tak nie ma dokąd.  w przyszłości chciałabym znaleźć sobie takie miejsce, gdzie mogłabym uciec na kilka dni i odpocząć od wszystkich. Miejsce, które byłoby jedyne w swoim rodzaju, tylko moje. Taka ładowarka.

Nadal czekamy na psa…