10 dni.

Po udanym „zakupowym” dniu fajnie było usłyszeć od kogoś „jesteś najlepszą przyjaciółką jaką miałam”. Ale po kolei:
Wchodząc przypadkiem do sklepu myślałam raczej o ciężkich poszukiwaniach nowej torby, a tu pierwszy model i od razy w myślach było „bierz ją!”. Reszta rzeczy też jest okej, więc o ile nie przepadam za zakupami to tym razem jestem w miarę zadowolona.

Jeszcze tylko 10 dni i wreszcie nagadam się z Kingą. Największy świr jakiego znam. Stęskniłam się za nią przez te całe wakacje, ale może to dobrze bo łatwiej było mi zrozumieć, jak ważna dla mnie jest. I tak będąc teraz rok przed maturą obiecuję sobie, że po maturze nadal będziemy się przyjaźnić. Ona zda prawko, ja je zrobię (może) i będziemy ze sobą spędzać nie tylko zwykłe dni ale także weekendy. Szkoda, że nigdy nie miałam siostry i pewnie nie będę mieć, ale świetnie się czuję wiedząc, że jest ktoś kto pełni taką rolę właśnie. Mamy kilka wspólnych zdjęć, a mimo to ja jednak uwielbiam jedno z pierwszych. Codziennie na nie patrze i nie wiem dlaczego od razu humor mi się poprawia.

Jeszcze zdążysz

„Jeszcze zdążysz”. Taka jedna stara piosenka nakręciła mnie na cały wieczór. Może dlatego, że tyle ma wspólnego z czasami w jakich żyjemy, a może dlatego, że gdy zwolniłam tempo, to zauważyłam pewne rzeczy, których w pędzie nie zauważałam. Warto czasem „zwolnić” chociażby dlatego, żeby zobaczyć to czego zazwyczaj nie widać, bo przecież ” najważniejsze jest nie widoczne dla oczu”. A może właśnie wszystko jest widoczne, tylko nie wszystko chcemy dostrzegać? Może dostrzegamy tylko to z czego mamy korzyści? Nie mówię, że to źle , ale może czasem też warto dostrzec drugiego człowieka?

Może to, może tamto.

Czasem powinnam odejść, ale zostanę jeszcze trochę.  

everybody lies?

O ile ja sama kocham lato i wysoką temperaturę o tyle mój organizm jej wręcz nie znosi. Szkoda.
Czemu każdy tak kłamie? No dlaczego? Chyba nigdy tego nie zrozumiem do końca. Przecież słowa są tak samo ważne jak czyny a jakoś nikt nie zwraca na to szczególnej uwagi.  Każdy gada i gada i gada, ale potem nie pamięta że „dawał słowo”, obiecywał, przyrzekał. Może ludzie po prostu nie doceniają tego ile uczuć wyraża się przez słowa. I nie jest to zaprzeczenie przysłowia, że „Mowa jest srebrem a milczenie złotem” tylko pewien bunt przed kłamstwem i rzucaniem słów na wiatr.
Ale może to tylko mój wymysł, bo przecież sama jestem gadułą i naprawdę dużo mówię.

______________________________

nigdy nie będę twoim ideałem, ale parę wad mogę zamienić w zalety.

Królewną być – złote kwiatki rwać

Takie własnie nocne siedzenie. Nie rozumiem dlaczego wszyscy narzekają na pogodę. Jest lato-jest ciepło, to chyba logiczne. Po nocnym objadaniu czuje się jak jakiś worek bez dna, ale co tam, przecież nie można się wiecznie odchudzać i odmawiać sobie każdej kosteczki czekolady.

Bez problemów. Czas na bycie kim się chce, czas na pełen luz.
I nawet jeśli myślisz, że mnie już znasz to ja jednak mam kilka swoich sekretów.
Jeśli możliwe byłoby wykupienie abonamentu na szczęście to kupiłabym już dawno pakiet na całe życie, żeby nic nie przeżywać, żeby wiecznie być szczęśliwa.

A tak już na marginesie to piosenka na dzisiaj: „Miasteczko cud”. (Jedna z najlepszych)

Plan na duże zmiany, ale narazie nie widać nawet tych najmniejszych

Nie mam zamiaru się poddawać w moich planach ale do cholery, dlaczego nic nie wychodzi?! Mózg oszalał. Albo serce. Sama już nie wiem. Miało być łatwiej. Przydałoby się jakieś krzesło elektryczne bo może jakieś wstrząsy pomogłyby mi ogarnąć siebie i to wszystko wokół.
Wydaje mi się, że jestem głupia, bo czym są moje problemy w stosunku do tych, które być może będę miała za kilka lat? Niczym. Może trochę dramatyzuję, świruję, ale wciąż myślę o tym wszystkim. O tych wszystkich niespełnionych nadziejach, obietnicach, marzeniach. Może to początek tej tak zwanej dorosłości, której ja kompletnie nie czuję. Tak, wolałam być dzieckiem, któremu brakowało jeszcze sporo czasu do posiadania dowodu, do skończenia tej 18, bo przynajmniej mogłam na coś czekać, mogłam liczyć na wielkie zmiany. A teraz?
A teraz to już nie ma na co liczyć i na co czekać.

ty bardziej praktycznie do mnie mów

Jestem głupia. Jestem pesymistką realistką i optymistką na raz. I nie obchodzi mnie czy tak można czy nie. Właściwie to już nic mnie nie obchodzi.
Teraz tylko realizować plan na najbliższe parę tygodni; mieć wszystko gdzieś, i nie przejmować się niczym, tak jakby liczyło się tylko tu i teraz, nic innego. I nie zapominać o uśmiechu i o radości. Każdy problem odkładać na później, na jutro na pojutrze, na niewiadomo kiedy. Niech wreszcie będzie śmiesznie i wesoło. Tylko tak!

A to obok, to efekt dzisiejszej parominutowej nudy.

Dobranoc.

ty nie mów do mnie w romantycznej walucie

Ciepło. Opalanie z dziećmi. Aż się dziwie skąd w nich taka pomysłowość i takie pokłady energii. Jest dobrze i niech tak będzie. Nie zmienię już nic .

Lubie takie chwile jak dziś, patrzeć w stronę słońca i nie myśleć o niczym. Cieszyć się z niczego. Taka magia chwili.